Czarny Staw Gąsienicowy - szlaki turystyczne

Czarny Staw Gąsienicowy w otoczeniu Granatów, Koziego i Kościelca .
Autor: a1959

Czarny Staw Gąsienicowy zwany także Czarnym Stawem pod Kościelcem to największy z Gąsienicowych Stawów, a piąte co do powierzchni jezioro w Tatrach. Wymiary: 665 na 425 m. Czarny Staw jest jednym z kilku jezior tatrzańskich, w którym żyją ryby – pstrągi, które zostały tutaj jednak wpuszczone sztucznie, w 1881 roku. Przy północno-wschodnim brzegu jeziora znajduje się niewielka wysepka, na której w 1909 roku projektowano utworzenie mauzoleum Juliusza Słowackiego, choć wieszcz nigdy w Tatrach nie był. Nazwa stawu pochodzi od ciemnej barwy jego wód, wywołanej przez żyjące tam sinice. [ET] [TAT]

BrzezinyCzarny Staw Gąsienicowy Czarny Staw nad Morskim Okiem Czerwona Przełęcz Czerwony Staw w Dolinie PańszczycyDolina BiałegoDolina Białego (górne piętro)Dolina FilipkaDolina ku DziurzeDolina za Mnichem DwoiśniakGiewont Gładka PrzełęczHlinská dolina, ústie / Dolina Hlińska wylotHotel PTTK KalatówkiJaszczurówkaKasprowyKlasztor AlbertynekKlasztor AlbertynówKondracka Przełęcz WyżniaKopieniec Wielki Kôprovský štít / Koprowy WierchKościelec Kozi WierchKozia DolinkaKozia Przełęcz KuźniceLiptovský košiar / Liptowski KoszarMięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem MurowanicaMyślenickie Turnie Nižné Temnosmrečinské pleso / Niżni CiemnosmreczNosal Nosalowa Przełęcz Olczyska PolanaPańszczycki PotokPod Temnými smrečinami / Rozdroże w Ciemnych SmrPolana pod WołoszynemPrzełęcz BiałegoPrzełęcz Karb Przełęcz Krzyżne Przełęcz Liliowe Przełęcz między KopamiPrzełęcz pod Kopą Kondracką Psia Trawka rázcestie pod Tomanovou / rozdroże pod Doliną ToRomaRówień Waksmundzka Rusinowa Polana Rysy RzeżuchySarnia Skała Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej Schronisko PTTK na Hali Kondratowej Schronisko PTTK nad Morskim Okiem Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów PolskichSiklawaSkrajny Granat Szeroki PiargSzpiglasowa Przełęcz ŚwinicaŚwinicka Przełęcz Tablica S.BronikowskiegoToporowa CyrhlaVyšné Kôprovské sedlo / Wyżnia Koprowa PrzełęczWodogrzmoty MickiewiczaWrota Chałubińskiego Wylot ku DziurzeZadni GranatZaworyZawratZielony Staw Gąsienicowy Żleb Kulczyńskiego

Poniżej można zapoznać się z opisami szlaków, których celem lub początkiem jest Czarny Staw Gąsienicowy . Jeżeli chcesz zaplanować wycieczkę, to przejdź do opisu wybranego szlaku i wybierz znajdujący się tam przycisk 'Do kalkulatora szlaków'. Jeżeli poniżej nie znajdujesz interesujacego Cię szlaku, to przejdź do 'Kalkulatora szlaków' wybierając ten przycisk:

Kalkulator szlaków - Czarny Staw Gąsienicowy

Szlaki biegnące przez Czarny Staw Gąsienicowy

Szlak z Gąsienicowej na Kościelec. Film z kanału 'A chodźże na pole!' jest świetną ilustracją przebiegu trasy i jej trudności. Zapraszam do obejrzenia Kościelec


Start: Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej
Hala Gąsienicowa znajduje się w Dolinie Gąsienicowej, a ta zajmuje górne piętro największej doliny Tatr Wysokich - Doliny Suchej Wody. Zachwycająca jest panorama szczytów otaczających halę, atrakcją są jeziora polodowcowe - Gąsienicowe Stawy, których jest aż 21. Nazwę hala wzięła od Gąsieniców z Zakopanego, którzy już w XVII w. wypasali tu owce. Pierwsze schronisko na Hali Gąsienicowej stanowiły dwa szałasy, które Towarzystwo Tatrzańskie wykupiło w 1890 r. od górali. Obecny "Murowaniec" wybudowano w latach 1921 - 1925. W budowie schroniska uczestniczyło wojsko, granitowe głazy dowożono kolejką wąskotorową spod Kościelca. Ceremonii otwarcia dokonał w dniu 12 lipca 1925 r. prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Stanisław Wojciechowski. Schronisko szczęśliwie przetrwało wojnę. W latach 1950-51 dobudowano zachodnie skrzydło, gdzie obecnie znajduje się jadalnia. W grudniu 1963 r. wybuchł pożar, schronisko spaliło się częściowo, ale dzięki pomocy wojska i turystów już w kwietniu następnego roku zostało odbudowane. [ET] [SKP]
Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Wraz ze szlakiem żółtym prowadzącym na Kasprowy Wierch idziemy pierwsze 150 metrów, po czy skręcamy w lewo. Kamienna ścieżka wznosząc się lekko trawersuje zbocze Małego Kościelca. W zimie przejście to zagrożone jest lawinami. W połowie trasy, z lewej strony, u podnóża zbocza Małego Kościelca, widoczny jest obelisk poświęcony Mieczysławowi Karłowiczowi, który zginął w tym miejscu w lawinie. Pod koniec szlak wznosi się stromiej wchodząc na morenę czołową zamykającą Czarny Staw.
Czas przejścia: 30 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:120 m | Śr. nachylenie:6.7% | Brak zejść | Śr. prędkość: 3.6 km/h

Czarny Staw Gąsienicowy
Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Przełęcz Karb (1853 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Szlak prowadzi stromo w górę po kamiennych stopniach, czasem przeciska się wśród skał. Doprowadza do grani Małego Kościelca, a następnie na jego szczyt, po czyt obniżając się lekko doprowadza do Przełęczy Karb.
Czas przejścia: 40 min. | Długość odcinka:1.2 km | Suma podejść:230 m | Śr. nachylenie:19.2% | Brak zejść | Śr. prędkość: 1.8 km/h

Przełęcz Karb
Niezbyt wybitna, wąska przełęcz (1853 m) pomiędzy Kościelcem a długim grzbietem Małego Kościelca. Z Karbu widać Świnicę i Kasprowy Wierch, a także usianą stawami południowo-zachodnią gałąź Doliny Gąsienicowej. W 1902 roku Towarzystwo Tatrzańskie zbudowało szlak z Karbu na Przełęcz Świnicką, który jednak po II wojnie światowej został zlikwidowany. Słowo karb określa płytko wcięte siodełko lub przełączkę. [ET]
Przełęcz Karb (1853 m) Kościelec (2155 m)

4 - szlak trudny (miejscami ekspozycja i wspinaczka)
Najpierw łagodnie kamienna ścieżka doprowadza do kilkumetrowego progu skalnego. Bez pomocy łańcuchów musimy wykazać się podstawowymi umiejętnościami wspinaczkowymi. Szlak wiedzie zakosami w górę po stromych płytach skalnych, gdzie im bliżej szczytu, tym szlak staje się bardziej stromy i bardziej wymagający użycia rąk i pewnego stawiania kroków. Cały czas wymaga uważnej obserwacji oznakowanie szlaku.
Czas przejścia: 40 min. | Długość odcinka:1.0 km | Suma podejść:300 m | Śr. nachylenie:30.0% | Brak zejść | Śr. prędkość: 1.5 km/h

Meta: Kościelec
Kościelec (2155 m) wznosi się w bocznej grani odchodzącej na północ od Zawratowej Turni i rozdzielającej górną część Doliny Gąsienicowej na dwie gałęzie. Od Zadniego Kościelca (2162 m) oddziela go Kościelcowa Przełęcz, a od Małego Kościelca przełęcz Karb. Piramida Kościelca widziana z północy przypomina kościół – stąd nazwa. Jest to szczyt popularny zarówno wśród turystów, jak i taterników. W marcu 1911 r. na szczyt Kościelca weszli na nartach Mariusz Zaruski i Stanisław Zdyb, przecierając tym samym pierwsze szlaki taternictwa narciarskiego. W 1929 roku na zachodniej ścianie szczytu zginął Mieczysław Świerz – taternik, narciarz i pisarz tatrzański. W 1962 r. na Zadnim Kościelcu poniósł śmierć Jan Długosz, jeden z czołowych polskich taterników. Na szczyt wchodzono od dawna - pierwsze znane wejście Antoni Hoborski w 1845 r.; zimą po raz pierwszy zdobyli Kościelec Mieczysław Karłowicz i Roman Kordys w 1908 r. Panorama ze szczytu nie jest zbyt rozległa, ale widać stąd wszystkie stawy w Dolinie Gąsienicowej, a ekspozycja też robi wrażenie. [ET]


RAZEM - Czas przejścia:1 godz. 50 min. | Długość: 4.0 km | Suma podejść:650 m | Śr. nachylenie:16.3% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 2.2 km/h

Literatura:
[ET] Encyklopedia Tatrzańska, Zofia i Witold H. Paryscy, WSiT Warszawa 1973
[SKP] Schroniska PTTK w Karpatach Polskich, Edward Moskała, PTTK, Warszawa-Kraków 1980
[TAT] Tatry - Przewodnik turystyczny Tatry Polskie i Słowackie, Józef Nyka, Trawers, Warszawa 1994


Do kalkulatora szlaków

szlak do Schr.Murowaniec na Gąsienicowej


Start: Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej
Hala Gąsienicowa znajduje się w Dolinie Gąsienicowej, a ta zajmuje górne piętro największej doliny Tatr Wysokich - Doliny Suchej Wody. Zachwycająca jest panorama szczytów otaczających halę, atrakcją są jeziora polodowcowe - Gąsienicowe Stawy, których jest aż 21. Nazwę hala wzięła od Gąsieniców z Zakopanego, którzy już w XVII w. wypasali tu owce. Pierwsze schronisko na Hali Gąsienicowej stanowiły dwa szałasy, które Towarzystwo Tatrzańskie wykupiło w 1890 r. od górali. Obecny "Murowaniec" wybudowano w latach 1921 - 1925. W budowie schroniska uczestniczyło wojsko, granitowe głazy dowożono kolejką wąskotorową spod Kościelca. Ceremonii otwarcia dokonał w dniu 12 lipca 1925 r. prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Stanisław Wojciechowski. Schronisko szczęśliwie przetrwało wojnę. W latach 1950-51 dobudowano zachodnie skrzydło, gdzie obecnie znajduje się jadalnia. W grudniu 1963 r. wybuchł pożar, schronisko spaliło się częściowo, ale dzięki pomocy wojska i turystów już w kwietniu następnego roku zostało odbudowane. [ET] [SKP]
Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Wraz ze szlakiem żółtym prowadzącym na Kasprowy Wierch idziemy pierwsze 150 metrów, po czy skręcamy w lewo. Kamienna ścieżka wznosząc się lekko trawersuje zbocze Małego Kościelca. W zimie przejście to zagrożone jest lawinami. W połowie trasy, z lewej strony, u podnóża zbocza Małego Kościelca, widoczny jest obelisk poświęcony Mieczysławowi Karłowiczowi, który zginął w tym miejscu w lawinie. Pod koniec szlak wznosi się stromiej wchodząc na morenę czołową zamykającą Czarny Staw.
Czas przejścia: 30 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:120 m | Śr. nachylenie:6.7% | Brak zejść | Śr. prędkość: 3.6 km/h

Czarny Staw Gąsienicowy
Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Kozia Dolinka (1788 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Kamienną ścieżką szlak obchodzi z lewej strony Czarny Staw Gąsienicowy. W połowie drogi w lewo odchodzi żółty szlak na Skrajny Granat. Po obejściu stawu, szlak zaczyna się wznosić przez rumowiska skalne.
Czas przejścia: 40 min. | Długość odcinka:1.7 km | Suma podejść:170 m | Śr. nachylenie:10.0% | Brak zejść | Śr. prędkość: 2.6 km/h

Kozia Dolinka
Górna część Doliny Czarnej Gąsienicowej pomiędzy Kozim Wierchem a Zadnim Granatem.
Kozia Dolinka (1788 m) Kozia Przełęcz (2137 m)

4 - szlak trudny (miejscami ekspozycja i wspinaczka)
Mijamy Zmarzły Staw. Wspinamy się w górę po skałach. W lewo odchodzi zielony szlak w kierunku Zadniego Granatu i Żlebu Kulczyńskiego. My dalej żółtym przez rumowisko skalne. Dalej zakosami wśród głazów przez trawy dochodzimy do łańcuchów z pomocą których trawersujemy płytę i pniemy się w górę. Potem łagodniejszy odcinek i wreszcie dojście stromą rynną na przełęcz.
Czas przejścia: 1 godz. 00 min. | Długość odcinka:1.2 km | Suma podejść:350 m | Śr. nachylenie:29.2% | Brak zejść | Śr. prędkość: 1.2 km/h

Meta: Kozia Przełęcz


RAZEM - Czas przejścia:2 godz. 10 min. | Długość: 4.7 km | Suma podejść:640 m | Śr. nachylenie:13.6% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 2.2 km/h

Literatura:
[ET] Encyklopedia Tatrzańska, Zofia i Witold H. Paryscy, WSiT Warszawa 1973
[SKP] Schroniska PTTK w Karpatach Polskich, Edward Moskała, PTTK, Warszawa-Kraków 1980
[TAT] Tatry - Przewodnik turystyczny Tatry Polskie i Słowackie, Józef Nyka, Trawers, Warszawa 1994


Do kalkulatora szlaków

Szlak do Schr. Murowaniec na Gąsienicowej. Szlak trudny, a w przypadku zalegania śniegu w górnej części szlaku bardzo niebezpieczny.


Start: Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej
Hala Gąsienicowa znajduje się w Dolinie Gąsienicowej, a ta zajmuje górne piętro największej doliny Tatr Wysokich - Doliny Suchej Wody. Zachwycająca jest panorama szczytów otaczających halę, atrakcją są jeziora polodowcowe - Gąsienicowe Stawy, których jest aż 21. Nazwę hala wzięła od Gąsieniców z Zakopanego, którzy już w XVII w. wypasali tu owce. Pierwsze schronisko na Hali Gąsienicowej stanowiły dwa szałasy, które Towarzystwo Tatrzańskie wykupiło w 1890 r. od górali. Obecny "Murowaniec" wybudowano w latach 1921 - 1925. W budowie schroniska uczestniczyło wojsko, granitowe głazy dowożono kolejką wąskotorową spod Kościelca. Ceremonii otwarcia dokonał w dniu 12 lipca 1925 r. prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Stanisław Wojciechowski. Schronisko szczęśliwie przetrwało wojnę. W latach 1950-51 dobudowano zachodnie skrzydło, gdzie obecnie znajduje się jadalnia. W grudniu 1963 r. wybuchł pożar, schronisko spaliło się częściowo, ale dzięki pomocy wojska i turystów już w kwietniu następnego roku zostało odbudowane. [ET] [SKP]
Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Wraz ze szlakiem żółtym prowadzącym na Kasprowy Wierch idziemy pierwsze 150 metrów, po czy skręcamy w lewo. Kamienna ścieżka wznosząc się lekko trawersuje zbocze Małego Kościelca. W zimie przejście to zagrożone jest lawinami. W połowie trasy, z lewej strony, u podnóża zbocza Małego Kościelca, widoczny jest obelisk poświęcony Mieczysławowi Karłowiczowi, który zginął w tym miejscu w lawinie. Pod koniec szlak wznosi się stromiej wchodząc na morenę czołową zamykającą Czarny Staw.
Czas przejścia: 30 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:120 m | Śr. nachylenie:6.7% | Brak zejść | Śr. prędkość: 3.6 km/h

Czarny Staw Gąsienicowy
Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Kozia Dolinka (1788 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Kamienną ścieżką szlak obchodzi z lewej strony Czarny Staw Gąsienicowy. W połowie drogi w lewo odchodzi żółty szlak na Skrajny Granat. Po obejściu stawu, szlak zaczyna się wznosić przez rumowiska skalne.
Czas przejścia: 40 min. | Długość odcinka:1.7 km | Suma podejść:170 m | Śr. nachylenie:10.0% | Brak zejść | Śr. prędkość: 2.6 km/h

Kozia Dolinka
Górna część Doliny Czarnej Gąsienicowej pomiędzy Kozim Wierchem a Zadnim Granatem.
Kozia Dolinka (1788 m) Zawrat (2159 m)

4 - szlak trudny (miejscami ekspozycja i wspinaczka)
Idąc lekko wznoszącą się ścieżką mijamy Zmarzły Staw Gasienicowy. Połowa szlaku przebiega bez trudności. Ścieżka biegnąca dotąd prosto, teraz pnie się teraz stromo zakosami. Pojawiają się łańcuchy i klamry zabezpieczające trudne, eksponowane odcinki. Na chwilę ścieżka staje się mniej stroma, ale następnie, niemal do samej przełęczy, odbywa się wspinaczka eksponowanym, stromym terenem. Szlak często bywa mokry, a zalegające do wczesnego lata płaty śniegu stwarzają dodatkowe niebezpieczeństwo.
Czas przejścia: 55 min. | Długość odcinka:1.0 km | Suma podejść:370 m | Śr. nachylenie:37.0% | Brak zejść | Śr. prędkość: 1.1 km/h

Meta: Zawrat
Przełęcz Zawrat to miejsce, gdzie zaczyna się Orla Perć. Łatwe wejście na Zawrat prowadzi tylko z Doliny Pięciu Stawów Polskich. Wejście od Doliny Gąsienicowej zbezpieczone jest w górnej części łańcuchami i klamrami. Bywa jednak utrudnione zalegającym śniegiem. Dojście Orlą Percią od Koziego Wierchu jest obecnie niemożliwe, ponieważ od 2007 roku szlak biegnie tędy tylko w przeciwnym kierunku (od Zawratu do Koziego Wierchu). Dojście od Świnicy zostało zamknięte że względu na obrywy pod Niebieską Turnią.


RAZEM - Czas przejścia:2 godz. 05 min. | Długość: 4.5 km | Suma podejść:660 m | Śr. nachylenie:14.7% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 2.2 km/h

Literatura:
[ET] Encyklopedia Tatrzańska, Zofia i Witold H. Paryscy, WSiT Warszawa 1973
[SKP] Schroniska PTTK w Karpatach Polskich, Edward Moskała, PTTK, Warszawa-Kraków 1980
[TAT] Tatry - Przewodnik turystyczny Tatry Polskie i Słowackie, Józef Nyka, Trawers, Warszawa 1994


Do kalkulatora szlaków

szlak do Schr.Murowaniec na Gąsienicowej


Start: Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej
Hala Gąsienicowa znajduje się w Dolinie Gąsienicowej, a ta zajmuje górne piętro największej doliny Tatr Wysokich - Doliny Suchej Wody. Zachwycająca jest panorama szczytów otaczających halę, atrakcją są jeziora polodowcowe - Gąsienicowe Stawy, których jest aż 21. Nazwę hala wzięła od Gąsieniców z Zakopanego, którzy już w XVII w. wypasali tu owce. Pierwsze schronisko na Hali Gąsienicowej stanowiły dwa szałasy, które Towarzystwo Tatrzańskie wykupiło w 1890 r. od górali. Obecny "Murowaniec" wybudowano w latach 1921 - 1925. W budowie schroniska uczestniczyło wojsko, granitowe głazy dowożono kolejką wąskotorową spod Kościelca. Ceremonii otwarcia dokonał w dniu 12 lipca 1925 r. prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Stanisław Wojciechowski. Schronisko szczęśliwie przetrwało wojnę. W latach 1950-51 dobudowano zachodnie skrzydło, gdzie obecnie znajduje się jadalnia. W grudniu 1963 r. wybuchł pożar, schronisko spaliło się częściowo, ale dzięki pomocy wojska i turystów już w kwietniu następnego roku zostało odbudowane. [ET] [SKP]
Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Wraz ze szlakiem żółtym prowadzącym na Kasprowy Wierch idziemy pierwsze 150 metrów, po czy skręcamy w lewo. Kamienna ścieżka wznosząc się lekko trawersuje zbocze Małego Kościelca. W zimie przejście to zagrożone jest lawinami. W połowie trasy, z lewej strony, u podnóża zbocza Małego Kościelca, widoczny jest obelisk poświęcony Mieczysławowi Karłowiczowi, który zginął w tym miejscu w lawinie. Pod koniec szlak wznosi się stromiej wchodząc na morenę czołową zamykającą Czarny Staw.
Czas przejścia: 30 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:120 m | Śr. nachylenie:6.7% | Brak zejść | Śr. prędkość: 3.6 km/h

Czarny Staw Gąsienicowy
Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Skrajny Granat (2226 m)

3 - szlak dość trudny (wymaga użycia rąk dla równowagi, bywają łańcuchy)
Kamienną ścieżką, szlakiem niebieskim obchodzimy z lewej strony Czarny Staw Gąsienicowy. W połowie stawu pojawia się rozdroże, na którym żółty szlak na Skrajny Granat skręca w lewo, opuszczając ścieżkę obchodzącą staw. Podchodzimy ścieżką wśród kosodrzewiny, następnie przez rumowisko skalne. Trawersujemy szeroki żleb, dochodzimy do skał, gdzie spotykamy łańcuchy i klamry. Na końcu piarżyskiem dochodzimy do szczytu.
Czas przejścia: 1 godz. 35 min. | Długość odcinka:2.2 km | Suma podejść:600 m | Śr. nachylenie:27.3% | Brak zejść | Śr. prędkość: 1.4 km/h

Meta: Skrajny Granat


RAZEM - Czas przejścia:2 godz. 05 min. | Długość: 4.0 km | Suma podejść:720 m | Śr. nachylenie:18.0% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 1.9 km/h

Literatura:
[ET] Encyklopedia Tatrzańska, Zofia i Witold H. Paryscy, WSiT Warszawa 1973
[SKP] Schroniska PTTK w Karpatach Polskich, Edward Moskała, PTTK, Warszawa-Kraków 1980
[TAT] Tatry - Przewodnik turystyczny Tatry Polskie i Słowackie, Józef Nyka, Trawers, Warszawa 1994


Do kalkulatora szlaków

szlak do Schr.Murowaniec na Gąsienicowej


Start: Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej
Hala Gąsienicowa znajduje się w Dolinie Gąsienicowej, a ta zajmuje górne piętro największej doliny Tatr Wysokich - Doliny Suchej Wody. Zachwycająca jest panorama szczytów otaczających halę, atrakcją są jeziora polodowcowe - Gąsienicowe Stawy, których jest aż 21. Nazwę hala wzięła od Gąsieniców z Zakopanego, którzy już w XVII w. wypasali tu owce. Pierwsze schronisko na Hali Gąsienicowej stanowiły dwa szałasy, które Towarzystwo Tatrzańskie wykupiło w 1890 r. od górali. Obecny "Murowaniec" wybudowano w latach 1921 - 1925. W budowie schroniska uczestniczyło wojsko, granitowe głazy dowożono kolejką wąskotorową spod Kościelca. Ceremonii otwarcia dokonał w dniu 12 lipca 1925 r. prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Stanisław Wojciechowski. Schronisko szczęśliwie przetrwało wojnę. W latach 1950-51 dobudowano zachodnie skrzydło, gdzie obecnie znajduje się jadalnia. W grudniu 1963 r. wybuchł pożar, schronisko spaliło się częściowo, ale dzięki pomocy wojska i turystów już w kwietniu następnego roku zostało odbudowane. [ET] [SKP]
Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Wraz ze szlakiem żółtym prowadzącym na Kasprowy Wierch idziemy pierwsze 150 metrów, po czy skręcamy w lewo. Kamienna ścieżka wznosząc się lekko trawersuje zbocze Małego Kościelca. W zimie przejście to zagrożone jest lawinami. W połowie trasy, z lewej strony, u podnóża zbocza Małego Kościelca, widoczny jest obelisk poświęcony Mieczysławowi Karłowiczowi, który zginął w tym miejscu w lawinie. Pod koniec szlak wznosi się stromiej wchodząc na morenę czołową zamykającą Czarny Staw.
Czas przejścia: 30 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:120 m | Śr. nachylenie:6.7% | Brak zejść | Śr. prędkość: 3.6 km/h

Czarny Staw Gąsienicowy
Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Kozia Dolinka (1788 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Kamienną ścieżką szlak obchodzi z lewej strony Czarny Staw Gąsienicowy. W połowie drogi w lewo odchodzi żółty szlak na Skrajny Granat. Po obejściu stawu, szlak zaczyna się wznosić przez rumowiska skalne.
Czas przejścia: 40 min. | Długość odcinka:1.7 km | Suma podejść:170 m | Śr. nachylenie:10.0% | Brak zejść | Śr. prędkość: 2.6 km/h

Kozia Dolinka
Górna część Doliny Czarnej Gąsienicowej pomiędzy Kozim Wierchem a Zadnim Granatem.
Kozia Dolinka (1788 m) Zadni Granat (2240 m)

3 - szlak dość trudny (wymaga użycia rąk dla równowagi, bywają łańcuchy)
Początkowo szlakiem żółtym po skałach mijając Zmarzły Staw. Dochodzimy do rozdroża, gdzie żółty odchodzi w prawo do Koziej Przełęczy, a my w lewo zielonym, którym niedługo do kolejnego rozdroża, gdzie dalej prosto biegnie szlak czarny w kierunku Żlebu Kulczyckiego, my zaś za szlakiem zielonym skręcamy w lewo. Podchodzimy trawiastymi zboczami. Ścieżka zakosami pnie się mocno pod górę, ale nie napotykamy trudności technicznych. Dochodzimy do grani Orlej Perci blisko szczytu Zadniego Granatu.
Czas przejścia: 1 godz. 15 min. | Długość odcinka:1.3 km | Suma podejść:450 m | Śr. nachylenie:34.6% | Brak zejść | Śr. prędkość: 1.0 km/h

Meta: Zadni Granat
Granaty to masyw trzech szczytów: Skrajny Granat, Pośredni Granat i Zadni Granat. Przez szczyty prowadzi Orla Perć. Szczyty Granatów rozdzielają: Pośrednia Sieczkowa Przełączka i Skrajna Sieczkowa Przełączka. Ich nazwy upamietniają Macieja Sieczkę, który był przewodnikiem podczas pierwszego udokumentowanego wejścia na Granaty. Ze Skrajnej Sieczkowej Przełączki schodzi niesławny Żleb Drège'a. W górnej części wydaje sie łatwym zejściem z Orlej Perci, ale jest to pułapka, w której smierć poniosło wielu turystów. Pierwszym z nich był student z Warszawy, od którego nazwiska żleb przyjął nazwę. Najłatwiejszy szlak prowadzi na Zadni Granat, z którego rozpościera się panorama obejmująca Tatry Bielskie i Wysokie z Lodowym Szczytem, Gerlachem, Rysami, Mięguszowieckimi Szczytami.


RAZEM - Czas przejścia:2 godz. 25 min. | Długość: 4.8 km | Suma podejść:740 m | Śr. nachylenie:15.4% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 2.0 km/h

Literatura:
[ET] Encyklopedia Tatrzańska, Zofia i Witold H. Paryscy, WSiT Warszawa 1973
[SKP] Schroniska PTTK w Karpatach Polskich, Edward Moskała, PTTK, Warszawa-Kraków 1980
[TAT] Tatry - Przewodnik turystyczny Tatry Polskie i Słowackie, Józef Nyka, Trawers, Warszawa 1994


Do kalkulatora szlaków

szlak do Schr.Murowaniec na Gąsienicowej


Start: Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej
Hala Gąsienicowa znajduje się w Dolinie Gąsienicowej, a ta zajmuje górne piętro największej doliny Tatr Wysokich - Doliny Suchej Wody. Zachwycająca jest panorama szczytów otaczających halę, atrakcją są jeziora polodowcowe - Gąsienicowe Stawy, których jest aż 21. Nazwę hala wzięła od Gąsieniców z Zakopanego, którzy już w XVII w. wypasali tu owce. Pierwsze schronisko na Hali Gąsienicowej stanowiły dwa szałasy, które Towarzystwo Tatrzańskie wykupiło w 1890 r. od górali. Obecny "Murowaniec" wybudowano w latach 1921 - 1925. W budowie schroniska uczestniczyło wojsko, granitowe głazy dowożono kolejką wąskotorową spod Kościelca. Ceremonii otwarcia dokonał w dniu 12 lipca 1925 r. prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Stanisław Wojciechowski. Schronisko szczęśliwie przetrwało wojnę. W latach 1950-51 dobudowano zachodnie skrzydło, gdzie obecnie znajduje się jadalnia. W grudniu 1963 r. wybuchł pożar, schronisko spaliło się częściowo, ale dzięki pomocy wojska i turystów już w kwietniu następnego roku zostało odbudowane. [ET] [SKP]
Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Wraz ze szlakiem żółtym prowadzącym na Kasprowy Wierch idziemy pierwsze 150 metrów, po czy skręcamy w lewo. Kamienna ścieżka wznosząc się lekko trawersuje zbocze Małego Kościelca. W zimie przejście to zagrożone jest lawinami. W połowie trasy, z lewej strony, u podnóża zbocza Małego Kościelca, widoczny jest obelisk poświęcony Mieczysławowi Karłowiczowi, który zginął w tym miejscu w lawinie. Pod koniec szlak wznosi się stromiej wchodząc na morenę czołową zamykającą Czarny Staw.
Czas przejścia: 30 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:120 m | Śr. nachylenie:6.7% | Brak zejść | Śr. prędkość: 3.6 km/h

Czarny Staw Gąsienicowy
Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Kozia Dolinka (1788 m)

2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe)
Kamienną ścieżką szlak obchodzi z lewej strony Czarny Staw Gąsienicowy. W połowie drogi w lewo odchodzi żółty szlak na Skrajny Granat. Po obejściu stawu, szlak zaczyna się wznosić przez rumowiska skalne.
Czas przejścia: 40 min. | Długość odcinka:1.7 km | Suma podejść:170 m | Śr. nachylenie:10.0% | Brak zejść | Śr. prędkość: 2.6 km/h

Kozia Dolinka
Górna część Doliny Czarnej Gąsienicowej pomiędzy Kozim Wierchem a Zadnim Granatem.
Kozia Dolinka (1788 m) Żleb Kulczyńskiego (2150 m)

4 - szlak trudny (miejscami ekspozycja i wspinaczka)
Początkowo szlakiem żółtym po skałach mijając Zmarzły Staw. Dochodzimy do rozdroża, gdzie żółty odchodzi w prawo do Koziej Przełęczy, a my w lewo zielonym, którym niedługo do kolejnego rozdroża, gdzie odbija w lewo na szlak zielony na Zadni Granat, a my idziemy dalej prosto za znakami czarnymi. Idziemy kamienną ścieżką, a następnie przez piarżysko dochodzimy do Rysy Zaruskiego, którą w górę po skałach. Pojawiają się łańcuchy i klamry pomagające pokonać stromy komin i eksponowaną półkę.
Czas przejścia: 1 godz. 05 min. | Długość odcinka:1.3 km | Suma podejść:360 m | Śr. nachylenie:27.7% | Brak zejść | Śr. prędkość: 1.2 km/h

Meta: Żleb Kulczyńskiego


RAZEM - Czas przejścia:2 godz. 15 min. | Długość: 4.8 km | Suma podejść:650 m | Śr. nachylenie:13.5% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 2.1 km/h

Literatura:
[ET] Encyklopedia Tatrzańska, Zofia i Witold H. Paryscy, WSiT Warszawa 1973
[SKP] Schroniska PTTK w Karpatach Polskich, Edward Moskała, PTTK, Warszawa-Kraków 1980
[TAT] Tatry - Przewodnik turystyczny Tatry Polskie i Słowackie, Józef Nyka, Trawers, Warszawa 1994


Do kalkulatora szlaków

Opisy wycieczek udostępnione przez użytkowników

Od Nosala, przez Kościelec i Kasprowy, aż po Giewont
Autor: Shellu
Opracowano: 2014-07-05 21:43:24

Trasa: Murowanica Szlak turystyczny zielony Nosal Szlak turystyczny zielony Nosalowa Przełęcz Szlak turystyczny zielony Kuźnice Szlak turystyczny niebieski Przełęcz między Kopami Szlak turystyczny niebieski Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej Szlak turystyczny niebieski Czarny Staw Gąsienicowy Szlak turystyczny zielony Przełęcz Karb Szlak turystyczny czarny Kościelec Szlak turystyczny czarny Przełęcz Karb Szlak turystyczny niebieski Zielony Staw Gąsienicowy Szlak turystyczny czarny Dwoiśniak Szlak turystyczny zolty Kasprowy Szlak turystyczny czerwony Przełęcz pod Kopą Kondracką Szlak turystyczny czerwony Kopa Kondracka Szlak turystyczny zolty Przełęcz Kondracka Szlak turystyczny niebieski Kondracka Przełęcz Wyżnia Szlak turystyczny niebieski Giewont Szlak turystyczny niebieski Kondracka Przełęcz Wyżnia Szlak turystyczny czerwony Przełęcz w Grzybowcu Szlak turystyczny czerwony Polana Strążyska Szlak turystyczny czerwony Roma

Z wycieczką (powrotem) w Tatry nosiłem się już od sporego czasu. Zawsze jednak brakowało decyzji. Bliżej z Katowic mam do Beskidu Śląskiego i tam najczęściej kierowały się moje kroki. Tym razem jednak powiedziałem, dość. Czas wrócić tam, gdzie jest najpiękniej. Po zaplanowaniu całej trasy udałem się w czwartek 26 czerwca do Zakopanego. Po krótkim spacerze i kwaterunku można było nabierać sił. Wieczorem mały rekonesans na dojście dość specyficzną trasą do szlaku zielonego, który miał być startem do przygody.

Piątkową trasę zielonym szlakiem na Nosal rozpocząłem nie od samego początku, tylko dosłownie kawałeczek dalej. Zaczynałem bowiem z ulicy Jaszczurówka-Bory i ścieżką obok klasztoru Urszulanek dostałem się na zbocze góry pod las, skąd po przejściu nad wyciągami, ścieżką dotarłem właśnie do zielonego szlaku – dokładnie miejsca, gdzie zaczyna się strome podejście na Nosal.

Na szlak wszedłem o godzinie 7.03 i od tej pory zaczęła się moja 15-godzinna wędrówka po Tatrach. Rozważałem wcześniej ominięcie Nosala i przez Kuźnice spokojne dojście do Hali Gąsienicowej, ale stwierdziłem, że dobra rozgrzewka na początek się przyda. Mam jednak trochę to do siebie, że spory wysiłek w godzinach wczesnoporannych powoduje u mnie lekkie zawroty głowy, dlatego mimo że żwawym krokiem, to kilka razy po drodze przystanąłem.

Podejście od razu dość konkretne, trzeba się nieco wysilić. Piękna pogoda zachęcała do chodzenia. Na razie żywej duszy nie spotkałem, poza jednym człowiekiem schodzącym z Nosala, gdzieś w środku drogi. Drewniane i kamienne schodki powodują, że trzeba wysoko unosić nogi przy kolejnych krokach. Myślę, że ta góra jest idealna do treningów siłowych nóg. Wysiłek jest nie za długi, ale intensywny. Co jakiś czas patrząc w bok odsłaniała mi się panorama Tatr, coraz to wyższe partie. Po drodze kilka urwisk, niby niewysoka góra, ale lepiej do niektórych krawędzi się nie zbliżać. Ładne „rzeźbione” można powiedzieć skały, jedna z nich (jak wyczytałem) przypomina psa i rzeczywiście tak jest.

Wejście na szczyt nie zajmuje mi „ustawowych” (czyli z drogowskazu) 55 minut, a zaledwie 35, mimo wspomnianych krótkich postojów. Ze szczytu rozpościera się piękna panorama na niektóre... dalsze cele mojej podróży. Co prawda Orla Perć tym razem celem nie była, ale jej fragmenty również świetnie było widać tego poranka widać.

Po jakichś 10 minutach spędzonych na szczycie udałem się w dalszą drogę. Kontynuowałem trasę zielonym szlakiem w kierunku Nosalowej Przełęczy, a za nią aż do skrzyżowania z niebieskim szlakiem z Kuźnic. Ta droga przebiegła bardzo szybko, m.in. na odpoczynku po wejściu na Nosal. Gdy dotarłem do niebieskiego szklaku skierowałem się w stronę Hali Gąsienicowej. Tam też zobaczyłem pierwszych turystów podążających w tę samą stronę. Z czasem było ich coraz więcej. Podczas całej drogi można było zobaczyć różne tempo wchodzących osób, zależne pewnie zarówno od wieku, kondycji jak i... posiadania plecaka lub nie. Ja szedłem swoim równym tempem i trochę osób wyprzedziłem, ale też i kilka osób wyprzedziło mnie. Czasem mam wrażenie, że niektórzy w górach są na wyścigach. Owszem – dobrze jest mieć dobrą formę, ale nie o to, by wyprzedzać przecież chodzi.

Droga jak wiadomo jest pod górę przez sporą część no i po kamieniach. Może nie są one jakoś uciążliwe, ale jednak trzeba patrzeć pod nogi. Najpierw las, potem droga przez Skupinów Upłaz, w końcu jesteśmy na Przełęczy Między Kopami, z których w każdą stronę roztaczają się piękne widoki, widać między innymi Giewont z bardzo nietypowej perspektywy, można też przyjrzeć się z daleka Kasprowemu. Wkrótce rozpoczyna się zejście na Halę Gąsienicową i tutaj odsłania się Orla Perć, a także m.in. Kościelec, który miał być jednym z kolejnych etapów wycieczki. Sama Hala również piękna, cudowna przyroda i – mimo sporej ilości turystów – poczucie spokoju.

W schronisku Murowaniec zrobiłem sobie dłuższą – około 40-minutową przerwę – na bardziej obfite śniadanie niż to, które zjadłem przed wyjściem. Co prawda za trzy parówki i trzy kromki chleba trzeba zapłacić 15 złotych, ale nie ma sensu poskąpić kilku złotych, a potem umierać z głodu. Tak więc właściwy posiłek właśnie przyjąłem tam. Większość ludzi siedziała na zewnątrz, w środku było raptem kilkanaście osób. Po zjedzeniu jeszcze rzut oka na monitor z warunkami panującymi w kilku miejscach w Tatrach (z którejś ze stron internetowych). Patrzę – Kasprowy OK, można iść dalej.

Z Murowańca udałem się nad Czarny Staw Gąsienicowy. Droga przebiegła szybko i sprawnie po kamiennych płytach. Oczom moim ukazywał się coraz bardziej Kościelec i... coraz bardziej mnie przerażał. Niewielka, ale wysoka, pionowa góra, która z tej perspektywy wydaje się bardzo trudna do wejścia. Zacząłem rozważać, na ile na wyższych partiach warunki mogą utrudniać wejście. Kościelec ma 2155 metrów n.p.m., a na jego zboczu można było widzieć duży płat śniegu. Nie znając do końca drogi wejścia na szczyt, obawiałem się, że właśnie w okolicach tego śniegu może znajdować się trasa szlaku.

Widoki nad Czarnym Stawem przepiękne, okolice Zawratu i dalej Orlej Perci, no i właśnie Kościelec na pierwszym planie. Na Przełęcz Karb i tak miałem iść, więc jeszcze część drogi bez dyskusji była przede mną, ciągle miałem natomiast wątpliwości, czy udać się dalej czarnym szlakiem na szczyt, czy od razu odbić w kierunku Kasprowego. Zyskałbym na tym 2 godziny, ale przecież nie o czas tu chodzi. Droga na Karb w większości po sporych kamieniach, mocno pod górę – trzeba przyznać, że adrenalina niwelowała ubytek sił (albo raczej wzmagała te siły). Dodatkowo widok z góry na Czarny Staw i odbijające się w nim góry jest wspaniały. Doszedłszy na Mały Kościelec spotkałem turystę w mocno średnim wieku (pod sześćdziesiątkę) widać, że zaprawionego w górskich bojach. Spytałem, czy był na szczycie, odpowiedział, że teraz już by nie dał rady (głównie zejść, bo wejść jeszcze tak). Natomiast opowiedział, że był kilka razy w przeszłości. Gdy ja powiedziałem mu o swoich wątpliwościach, powiedział jedno zdanie - „ta góra to straszna franca, ale jak pan nie pójdzie, będzie pan żałował do końca życia”. To zdanie mnie przekonało i zapadła decyzja – idę. Oczywiście z rozsądkiem w głowie, że gdy gdzieś tam będzie za dużo wody na podejściach, skały i kamienie będą śliskie, nastąpi natychmiastowy odwrót. A cała góra można powiedzieć mocno „lśniła” w promieniach słonecznych, co sugerowało, że tej wilgoci jest tam sporo. Po chwili dotarłem do Przełęczy Karb i chwilę odpocząłem, aby nabrać sił. Na nieszczęście trafiłem na coś, czego bardzo nie lubię. Grupka młodych ludzi również tam odpoczywała i miała „super” temat. Rozmawiali o wypadkach w górach, o upadkach w przepaść i śmierci oraz roztrząsali dylematy związane ze śmiercią wspinaczy, alpinistów itd. w górach, o ich odpowiedzialności za rodziny... Temat zawsze ważny, ale przyznam, że będąc w górach takie gadki można sobie darować, bo tylko mogą obniżyć morale samych siebie i wszystkich dookoła. Owszem, odpowiedzialność jest bardzo ważna, ale tego typu dylematy niech pozostaną przed wyprawą – niech będą kwestią wyboru czy idę w góry czy nie. A jeśli zdecydowałem się iść, to po prostu należy to robić odpowiedzialnie, właśnie choćby z myślą o rodzinie, czyli nie porywać na rzeczy, które przerastają możliwości w danym momencie. Takie rozmowy, jakie usłyszałem, miały w sobie dużo z defetyzmu...

Nie zważając jednak na to, po zapoznaniu się z ostrzeżeniem o „bardzo trudnym szlaku” rozpocząłem wędrówkę na Kościelec. Góra jest dość stroma, jednak dzięki zakosom nie odczuwa się tego tak bardzo. Podejście po kamieniach wymagało wysiłku, a od pewnego momentu trzeba było zacząć sobie pomagać rękami. Na górę próbowały się dostać także dziewczyny. W jednym miejscu, gdzie trzeba było już ewidentnie się wspiąć jedna z nich zapytała mnie, gdy już byłem na górze, czy dalej jest szlak. Odpowiedziałem, że tak, ale później już jej nie widziałem, co świadczyło o tym, że zrezygnowała. Elementów wspinaczkowych było kilka, podobnie jak sporych płaskich skał, po których też umiejętnie trzeba było jakoś przedostać się do góry. Mimo wszystko jednak wydaje się, że człowiek ze średnią kondycją i siłą oraz ogólnym rozgarnięciem (czyli umiejętnością skupienia się i odpowiedzialnością) powinien tę trasę przejść bez problemu. Przyznam, że miałem sporo szczęścia, że gdy wchodziłem do góry, było bardzo mało ludzi na trasie, a potem na szczycie, bo później schodząc była ich cała masa i minąłem pewnie z 20-30 osób. Ostatnie podejście również wymagało użycia rąk, ale za chwilę można było już znaleźć się na szczycie.

Miejsce, z którego widać wszystkie stawy Gąsienicowe. Piękny widok na Świnicę i Orlą Perć. Widać Giewont i Kasprowy, czyli dalsze cele wędrówki. Widać schronisko w Murowańcu. Ilość śniegu na zboczach Tatr Wysokich widocznych z tej strony sugerowała, że z wyprawą na Orlą Perć na razie lepiej się wstrzymać (znaczy poczekać do lipca/sierpnia). Prawdopodobnie w „paru” miejscach pokrywa śnieżna byłaby mocno niebezpieczna, więc nie ma co porywać się z motyką na... śnieg. Ale za jakiś czas jak najbardziej. Porozmawiałem z osobami, które były na szczycie, odsłuchałem utworu „Zawrat” z filmu „Prowokator” (muzyka Michała Lorenca z tego filmu, kręconego w dużej mierze właśnie w Tatrach, idealnie pasuje). Co prawda w albumie jest także utwór „Kościelec”, ale on na ten moment jakoś nie był na topie w mojej głowie.

Po odpoczynku i posileniu się ciastkami udałem się w drogę powrotną. Tu było nieco trudniej niż na wejściu, z wiadomego względu, czyli konieczności stawiania nóg i szukania punktu oparcia pod (za) sobą, czyli nie w pełni zasięgu wzroku. Dlatego wysiłek był nieco większy. Natomiast poza elementami wspinaczkowymi zejście też jest nieco zdradliwe, bo niektóre mniejsze kamienie mogą lekko wyślizgiwać się spod stóp i przyznam, że raz w niegroźnym miejscu wylądowałem na tyłku, mimo zachowywania sporej koncentracji. Tak jak pisałem, mijałem wiele osób i tylko się cieszyłem, że pojawiły się dopiero teraz. Po niedługim czasie znalazłem się ponownie na Przełęczy Karb. Gdy spojrzałem jeszcze raz za siebie, aby ujrzeć Kościelec z tą wchodzącą zygzakiem masą ludzi, miałem takie trochę skojarzenie z Wieżą Babel. Sam natomiast po chwili przerwy i rozmowie z napotkanymi na przełęczy osobami udałem się dalej. Teraz czas było dostać się na Kasprowy – najpierw drogą do Zielonego Stawu, potem skręcając żółtym szlakiem na wysokości Dwoiśniaka. Droga spokojna, trochę w dół i trochę po równi. Jako, że było już po 13.00, miałem za sobą ponad 6 godzin drogi. Fizycznego zmęczenia nie odczuwałem w ogóle, natomiast idąc cały czas nie pod górę, trochę mnie zaczęło nużyć. Droga po kamieniach była łatwa, gdzieniegdzie zalegały małe płaty śniegu, za to dużo więcej było ich na zboczu Świnicy i okolic. Co ciekawe jedna kobieta, która również była na Kościelcu i umawiała się z koleżanką będącą na Kasprowym, wybrała drogę „w lewo” na wysokości Zielonego Stawu, czyli czarnym szlakiem na Świnicką Przełęcz. Było tam sporo śniegu, tak więc ja się na to nie zdecydowałem. Przejście obok Zielonego Stawu Gąsienicowego – wzdłuż wybrzeża – jest bardzo klimatyczne. Po minięciu kilku stawów i stawików doszedłem do kolejki krzesełkowej (nieczynnej) i do wspomnianego żółtego szlaku. Szczyt Kasprowego wraz ze stacją nie wydawał się jakiś specjalnie odległy. W uszach dźwięczały mi jednak słowa jednego z turystów na Kościelcu, który pokazując świetnie widoczną z góry całą drogę na Kasprowy, że ona tylko wydaje się taka „w miarę łagodna”, a w rzeczywistości daje w kość...

Przyznam, że to podejście było dla mnie najtrudniejsze podczas całego dnia. Niby na drogowskazie było napisane 50', ale ja szedłem 1h15'. Ciągle pod górę, może nie bardzo stromo (bardziej strome podejścia mamy choćby na taki Stożek czy Czantorię), ale jednak pod sporym kątem. Tutaj ta trasa plus już ponad 7 godzin marszu mimo powolnego, choć równego tempa, dawały znać o sobie. Najgorsze w takich sytuacjach jest to, że szczyt nie wydaje się przybliżać, co lekko frustruje. Po jakimś czasie co kilkadziesiąt kroków zacząłem przystawać na kilkadziesiąt sekund. Sporo ludzi schodziło ze szczytu. Ja wszedłem na niego w końcu przed 16.00. Szczerze mówiąc byłem dość głodny i liczyłem, że coś na górze uda się zjeść. Wcześniej szukałem w internecie informacji na temat gastronomii na Kasprowym, ale nie dotarłem do informacji o godzinach otwarcia, względnie zawieszenia okresowego działalności na czas remontu kolejki. Za szybą widziałem produkty, ale było zamknięte. Srogo się więc zawiodłem, na szczęście miałem jeszcze trochę jedzenia, ale takiego raczej niekonkretnego typu batoniki itd. - w plecaku. Kilkanaście osób, które były na szczycie siedziały przy budynku, ja poszedłem posiedzieć na to podwyższenie, gdzie są kamienie i można bardziej podziwiać widoki.

Po posileniu się i dwudziestokilkuminutowym odpoczynku ruszyłem dalej. Tym razem celem był Giewont, a po drodze Kopa Kondracka, do której miałem dwie godziny drogi.

Trasę w drugą stronę, najpierw przez Czerwone Wierchy, a potem aż do Kasprowego pokonałem 13 lat temu jeszcze będą w liceum. Teraz więc odcinek do Kopy Kondrackiej miałem okazję przejść w drugą stronę i była to pewnego rodzaju wycieczka sentymentalna. Droga jak wiadomo jest raczej spokojna, ale trzeba uważać idąc zboczem, bo ścieżka nie jest zbyt szeroka i w razie upadku można lekko się zsunąć... To tak łagodnie mówiąc. Tu jednak nastąpił dla mnie powrót do pełni sił i spokojnie mogłem iść dalej pokonując zejścia i wejścia, które jednak były dość łagodne. Po półtorej godziny dotarłem do Przełęczy pod Kopą Kondracką i szczerze mówiąc zbliżając się od kilkudziesięciu minut nie do końca byłem pewien czy góra bardziej odległa (Małołączniak) nie będzie moim pośrednim celem. Na szczęście nie. Podejście na Kopę Kondracką było też dość ostre, ale raczej krótkotrwałe. Mam taki swój sposób, który trochę zapobiega frustracji związanej z subiektywnym poczuciem braku zbliżania się do szczytu w odpowiednim tempie. Po prostu nie patrzeć cały czas na cel, tylko pod nogi i na najbliższe kilka metrów. W ten sposób robię jakieś 150 kroków, przystaję na chwilę, odpoczywam i wtedy mogę spojrzeć dalej – tak, wtedy ma się poczucie, że kawałek się przeszło. Mimo to na Kopę wszedłem bez problemu. Tam chwila odpoczynku po dwugodzinnej drodze, tradycyjnie kilka fotek i już czas na Giewont, który był teraz już na wyciągnięcie ręki. Trzeba powiedzieć, że idąc na odcinku Kasprowy Wierch – Kopa Kondracka, obracając się cały czas za siebie i obserwując Kasprowy z coraz dalszej odległości – robi bardzo ciekawe wrażenie – stacja na szczycie wygląda bardzo efektownie.

Na drogowskazie do Giewontu z Kopy Kondrackiej jest godzina. Było już po 18, więc musiałem sobie dokładnie przemyśleć, jak to czasowo będzie wyglądało, żeby nie dopadł mnie zmierzch. Zakładałem, że ostatnie pół godziny drogi mógłbym pokonać już praktycznie po zmroku, gdyż wiedziałem, że odcinek z Polany Strążyska do końca szlaku jest szeroką ścieżką. Trzeba było jednak tak obliczyć czas, żeby do tej drogi zdążyć jeszcze za dobrej widoczności.

Z tego powodu zacząłem rozważać, czy nie odpuścić wejścia na Giewont. Jednak ja, jak to ja, nie odpuściłem. Więcej niż przeciętna czasu zajęło mi dojście do Kondrackiej Przełęczy, a to z powodu kozic górskich, które na kilka minut zagrodziły mi drogę. Pierwsze już widziałem przy wejściu na Kasprowy, teraz kolejne pojawiły się centralnie na ścieżce. Nie były płochliwe, ale musiałem poczekać, aż same zejdą z drogi. W końcu dotarłem do przełęczy, gdzie spotkałem dwójkę turystów, którzy zeszli z Giewontu. Po krótkiej rozmowie udałem się w kierunku łańcuchów. Na rozwidleniu pomiędzy szlakiem zejściowym i wejściowym spotkałem ostatnie osoby na swojej drodze tego dnia. Były to dwie dziewczyny, które powiedziały, że na szczycie nie ma już nikogo. Pamiętając wejście na Giewont z wycieczki szkolnej, wiedziałem, że trudno nie będzie. Po kilkunastu minutach byłem już na górze. Piękne widoki już nie tylko na Tatry, ale także na Zakopane, Gubałówkę. To była godzina 19.30, więc mogłem podziwiać widoki o zachodzie słońca. Niestety z powodu upływającego czasu nie mogłem zabawić tam na dłużej, więc na szczycie byłem niecałe dziesięć minut, ale co się napatrzyłem to moje.

Ogólnie w drodze na i z Giewontu napotykamy bardzo zdradliwe śliskie, „wypolerowane” kamienie. Naprawdę trzeba uważać, żeby nie zaliczyć upadku. Dlatego generalnie łańcuchy przy takim wejściu konieczne by nie były, właśnie gdyby nie te kamienie. Zejście odbyło się spokojnie i ok. 19.50 ruszyłem czerwonym szlakiem.

Giewont ma to do siebie, że żeby na niego wejść od strony Zakopanego, trzeba go najpierw obejść. Mimo że nie jest to wysoki szczyt w kontekście innych w Tatrach, to jednak cała góra jest dla mnie jedną z najbardziej monumentalnych. Z Zakopanego widać ją w całości, a także gdy patrzy się z dołu na podejście – również można takie wrażenie odnieść.

Udałem się więc w drogę powrotną. Czerwony szlak na zejściu jest trudny w tym sensie, że wymaga stałej koncentracji, gdyż nie tylko kamienie, ale także ziemia jest po prostu śliska. Wymaga to dość dużo wysiłku, a sama droga po tylu godzinach marszu jest dość żmudna. Rekompensowały to widoki o zachodzie słońca, co prawda Tatry Wysokie były już zasłonięte, ale pejzaże w kierunku Dolin Kościeliskiej, Chochołowskiej, a także wielu wielu dziesiątek kilometrów dalej – zapierały dech w piersiach. Na kontemplację jednak czasu już za bardzo nie miałem i tak schodziłem, schodziłem... Bardzo ciekawy moment to „Szczerbinka”, po której trzeba się trochę wspiąć. To urozmaicenie w czasie monotonnej drogi było jak zbawienie, nawet jeśli było „pod górę”. Niedługo za nią w końcu zaczął się las, czyli zapowiedź, że meta jest coraz bliżej. Ciągle co prawda były dość śliskie kamienie po drodze, ale było ich już trochę mniej. Do lasu wchodziłem, gdy zmierzchało, ale widoczność była jeszcze dobra. W końcu dotarłem do Przełęczy w Grzybowcu, gdzie do czerwonego szlaku dołączył czarny, prowadzący z Doliny Chochołowskiej. Teraz tylko miałem przed sobą kilkadziesiąt minut Grzybowiecką Doliną aż do Polany Strążyska. Droga przebiegła w spokojnym, równym tempie, ale mimo że wszystko w lesie, trzeba uważać, aby się nie pośliznąć, gdyż coraz większa liczba wilgoci ze strumyków i potoków sprawiała, że koncentracja musi być zachowana. W końcu dotarłem do Polany Strążyska, gdzie napotkałem przewidywaną szeroką ścieżkę. Było już prawie całkiem ciemno, ale to już nie miało większego znaczenia, bo kontury drogi było dobrze widać. Przede mną miało być jeszcze 35 minut drogi. Przyznam, że niespecjalnie chciało mi się już, aby droga ta się dłużyła, więc jakąś jedną trzecią po prostu... przebiegłem żwawym truchtem. Aż dziwne, że po tylu godzinach marszu bez problemu mogłem jeszcze podjąć się biegu – choć to chyba jednak przez większą część dnia pracowały inne partie mięśni.

Tak więc po niecałych 30 minutach moim oczom ukazały się bardzo wyraźne światła. Ulica Strążyska (na której miałem nocleg) była już przede mną. Ostatnie kilkadziesiąt metrów i znalazłem się ma mecie szlaku. Do pensjonatu miałem jeszcze jakiś kilometr po asfalcie.

Na szlak wszedłem o godzinie 7 rano, skończyłem o 22, czyli miałem za sobą 15 godzin drogi i jakieś 30 kilometrów. W jej trakcie zaliczyłem kilka postojów, pół godziny w Murowańcu, pół godziny na Kościelcu i Kasprowym. Do tego pomniejsze dziesięcio- lub kilkuminutowe na Nosalu, nad Czarnym Stawem, na Kopie Kondrackiej i na Giewoncie. Dodatkowo chwile postoju na zdjęcia czy w wyniku zmęczenia w drodze na Kasprowy.

W góry nie chodziłem od lat, poza sporymi trasami w Beskidzie Śląskim rok i dwa lata temu. Teraz jednak zaprawa w postaci trasy Zawoja – Korbielów (przez Babią Górę), Wisła – Stożek – Czantoria – Ustroń, Korbielów – Milówka (przez Pilsko) i w końcu wycieczka na Skrzyczne, dały wystarczająco kondycji, aby wybrać się w całodniową wycieczkę w Tatry.

Pogoda przez cały dzień była wspaniała, słonecznie, bez deszczu, ale też nie upalnie. Całość spowodowała, że apetyt na górskie wyprawy się zaostrzył i już myślę powoli, co dalej. Niech stopnieją śniegi na niektórych szlakach, a wtedy będziemy zdobywać kolejne góry.

Michał Murzyn

Kościelec i Świnica na szybko
Autor: zwirek75
Opracowano: 2013-09-09 16:00:37

Trasa: Murowanica Szlak turystyczny niebieski Kuźnice Szlak turystyczny niebieski Przełęcz między Kopami Szlak turystyczny niebieski Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej Szlak turystyczny niebieski Czarny Staw Gąsienicowy Szlak turystyczny zielony Przełęcz Karb Szlak turystyczny czarny Kościelec Szlak turystyczny czarny Przełęcz Karb Szlak turystyczny niebieski Zielony Staw Gąsienicowy Szlak turystyczny czarny Świnicka Przełęcz Szlak turystyczny czerwony Świnica Szlak turystyczny czerwony Świnicka Przełęcz Szlak turystyczny czerwony Przełęcz Liliowe Szlak turystyczny zielony Dwoiśniak Szlak turystyczny zolty Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej Szlak turystyczny niebieski Przełęcz między Kopami Szlak turystyczny zolty Kuźnice Szlak turystyczny niebieski Murowanica

Nie wiedząc czemu nie byłem w lipcu ani razu w górach. Dodatkowo wypadł mi w lipcu tydzień urlopu, więc szansa na jakikolwiek wyjazd w góry mocno malała. Dodatkowo urlop miał być nad morzem, więc … no musiałem jechać w góry aby wytrzymać te parę dni w tak płaskim otoczeniu. Tak więc dzień przed wyjazdem na urlop udało mi się zebrać i korzystając z wolnego piątku wyjechać w Tatry. W sumie fajnie wyszło, w piątek byłem w Tatrach, w sobotę chodziłem po plaży mocząc stopy w Bałtyku. Jakkolwiek czasu miałem mało, chciałem jak najszybciej wrócić do Krakowa, przecież musiałem się przygotować do 700 km podróży po Polsce z rowerami na dachu …

Pewnym problemem był wybór trasy. Chciałem się trochę wytyrać, zastanawiałem się nad przejście przez Kuźnice->Murowaniec->Zawrat->D5S->Krzyżne->Murowaniec->Kuźnice. Ale przypomniałem sobie, że nie byłem przecież jeszcze na Kościelcu. No więc pomyślałem sobie, że może zacznę od tego szczytu, a potem jeżeli zdążę czasowo i dam radę kondycyjnie, to wyskoczę jeszcze na Świnicę.

Więcej:

http://sevencoins.pl/blog/2013/07/19/koscielec-i-swinica-na-szybko/

Z Palenicy Białczańskiej do Kuźnic przez Zawrat
Autor: stazbig
Opracowano: 2013-08-24 20:10:51

Trasa: Palenica Białczańska Szlak turystyczny czerwony Wodogrzmoty Mickiewicza Szlak turystyczny czerwony Schronisko PTTK nad Morskim Okiem Szlak turystyczny zolty Dolina za Mnichem Szlak turystyczny zolty Szpiglasowa Przełęcz Szlak turystyczny zolty Tablica S.Bronikowskiego Szlak turystyczny niebieski Siklawa Szlak turystyczny niebieski Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich Szlak turystyczny niebieski Siklawa Szlak turystyczny niebieski Tablica S.Bronikowskiego Szlak turystyczny niebieski Zawrat Szlak turystyczny niebieski Kozia Dolinka Szlak turystyczny niebieski Czarny Staw Gąsienicowy Szlak turystyczny niebieski Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej Szlak turystyczny niebieski Przełęcz między Kopami Szlak turystyczny niebieski Kuźnice

W czwartek 22 sierpnia o 10:45 wyruszamy z Palenicy Białczańskiej. Nie dajemy zarobku wozakom i o 13:00 odpoczywamy nad Morskim Okiem. Szpiglasową Przełęcz  zdobywamy około 15:30 i ruszamy w drogę do Doliny Pięciu Stawów. Niestety niskie chmury nie pozwalaja nam nacieszyć widokami spragnionych oczu. Schronisko osiągamy o 18stej, po załatwieniu formalności meldunkowo- higienicznych wcinamy żurek, który nie przypomina naszego ale wszystkim smakuje. Po 20stej kończymy pierwszy dzień wspaniałej wyprawy. W piątek, słonecznym rankiem o 8:30 startujemy. Tym razem pogoda pozwala nam podziwiać piękno Doliny. Po dwóch godzinach robimy sobie zasłużona 10cio  minutową przerwę na Przełęczy Zawrat. Niestety po drugiej stronie grani rozciagają sie chmury i z podziwiania nici. Ale za to emocje zwiazane ze schodzenie w stronę Hali Gąsienicowej nie maja sobie równych. Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym stajemy o 13:30, chmury zaczynaja odsłaniać piekno. W Murowańcu o 14stej raczymy sie kwaśnicą i ruszamy na ostatni etap. 16:20 koniec wycieczki. Wynajmujemy busa i pędzimy, dumni z naszego osiągnięcia, do Hani w Koscielisku.

 

Orla Perć (Żleb Kulczyńskiego - Granaty)
Autor: piechurek7@interia.p
Opracowano: 2012-09-21 17:21:17

Trasa: Kuźnice Szlak turystyczny niebieski Przełęcz między Kopami Szlak turystyczny niebieski Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej Szlak turystyczny niebieski Czarny Staw Gąsienicowy Szlak turystyczny niebieski Kozia Dolinka Szlak turystyczny czarny Żleb Kulczyńskiego Szlak turystyczny czerwony Zadni Granat Szlak turystyczny czerwony Skrajny Granat

Sierpień 2010, Orla Perć (Granaty - Krzyżne): tragiczne warunki, walka o życie w starciu z burzą i piorunami, żleby zamieniające się w rwące wodospady --> Orla Perć (Granaty - Krzyżne)

Sierpień 2011, Orla Perć (Zawrat - Kozi Wierch - Żleb Kulczyńskiego): pogoda o niebo lepsza niż przed rokiem, fantastyczna wspinaczka kilkunastometrowymi kominami przy użyciu ton żelastwa, drabina nad przepaścią, podciąganie na łańcuchach i uchwytach, dodatkowo piękne widoki z Koziego Wierchu --> Orla Perć (Zawrat - Kozi Wierch - Żleb Kulczyńskiego)

Z powyższego jasno wynika, że ostatnim nieodkrytym fragmentem Orlej Perci pozostał kawałek od Żlebu Kulczyńskiego do Skrajnego Granatu. Nastał czas aby uzupełnić ten ubytek, a czy się udało o tym poniższym linku. 

Ponadto jak zwykle nie zabraknie urzekających panoram z podpisanymi szczytami, a do tego żeby nie było tak monotonnie: mieszanka złożona ze śniegu, podartych portek a pod koniec przerażająca i mrożąca krew w żyłach historia pierwszego wypadku śmiertelnego na Orlej Perci. 

Więcej szczegółów wraz z galerią kilkudziesięciu zdjęć znajdziecie pod poniższym linkiem:

Tatry Wysokie: Orla Perć (Żleb Kulczyńskiego - Granaty)

Z Palenicy Białczańskiej przez Szpiglasowy Wierch aż do Kuźnic
Autor: Averback
Opracowano: 2012-09-18 00:35:35

Trasa: Palenica Białczańska Szlak turystyczny czerwony Wodogrzmoty Mickiewicza Szlak turystyczny czerwony Schronisko PTTK nad Morskim Okiem Szlak turystyczny zolty Dolina za Mnichem Szlak turystyczny zolty Szpiglasowa Przełęcz Szlak turystyczny zolty Tablica S.Bronikowskiego Szlak turystyczny niebieski Zawrat Szlak turystyczny niebieski Kozia Dolinka Szlak turystyczny niebieski Czarny Staw Gąsienicowy Szlak turystyczny niebieski Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej Szlak turystyczny niebieski Przełęcz między Kopami Szlak turystyczny niebieski Kuźnice Szlak turystyczny niebieski Murowanica

  Dzień nie zapowiadał się pięknie. Poranek przywitał nas deszczem i całą drogę z Krakowa do Zakopanego padało. Jednak Pani pogodynka zapowiadała deszcz tylko do godziny 10, także ufni w jej prognozy mimo wszystko zdecydowaliśmy się na przebycie tej trasy.

  Do Zakopanego dojechaliśmy około godziny 9. Tam po szybkich zakupach i zostawieniu samochodu na parkingu w pobliżu Kuźnic, wsiedliśmy do BUS'u, ktory zawiózł nas do punktu startowego naszej wycieczki - Palenicy Białczańskiej. Odcinek z Palenicy do Morskiego Oka pokanaliśmy szybko i bez większych przeszkód. Po spożyciu śniadania i krótkim odpoczynku swoje kroki skierowaliśmy w kierunku Szpiglasowego Wierchu. Trasa bardzo przyjemna, pomimo sporego podejścia szlak jest bardzo mądrze poprowadzony, także bez większego wysiłku pokonalismy ten odcinek, a na miejscu mogliśmy podziwiać panoramę zarówno Polskich, jak i Słowackich Tatr smiley(w międzyczasie przestało padać, choć i tak o 3h później niż zapowiadała pogodynka).  Po krótkim postoju kontynuowaliśmy naszą wycieczkę, schodząc z Szpiglasowego Wierchu do Doliny Pięciu Stawów Polskich, z której rozpoczeliśmy wspinaczkę na Zawrat. Na tym etapie trasa już trochę dawała się nam we znaki, ale widok na całą dolinę, wysuwanie się słońca zza chmur i nieoczekiwane spotkanie z kozicą dodawało nam motywacji na dalszą drogę. Na Zawracie oczywiście pamiątkowe zdjęcie i rozpoczeliśmy zejście do Czarnego Stawu Gąsienicowego. I właśnie na tym odcinku spotkała nas największa niespodzianka całej wyprawy, mianowicie po kilkunastu minutach schodzenia w dół, nastąpiło załamanie pogody i dopadł nas grad surprise. Na szczęście po ~20 min. przestało prać i zmarznięci dotarliśmy do Czarnego Stawu Gąsienicowego i samego Murowańca,
z którego po długim popasie zeszliśmy do samochodu czekającego w Kuźnicach.

  Wyprawa jak najbardziej udana, co zobaczyliśmy i przeżylismy tylko nasze, stan osobowy pod koniec wycieczki równy stanowi osobowemu z początku wycieczki (4 osoby). Każdemu kto nie miał okazji iść tą trasą polecam.