Czarny Staw Gąsienicowy

AdamculaAutocamp Račkova dolina / Autocamping Dolina RacBaníkovBaníkowska PrzełęczBaranecBatyżowiecki StawBiały WagBiela SkalaBiela VodaBłyszczBobrovecké sedlo / Bobrowiecka PrzełęczBobrowiecki ŻlebBrestová / BrestowaBrestová, skanzen / Polana Brestowa - Muzeum WsiBrzezinyBukowina TatrzańskaBukowina Tatrzańska DolnaButorowy Wierch Bystrá / BystraBystrá lávka / Bystra ŁawkaBystry KarbBývalá Važecká chata / dawne Schronisko WażeckieChata Plesnivec / Schronisko pod SzarotkąChata pod Rysmi / Schronisko pod RysamiChata pod Soliskom / Schronisko pod SoliskiemChata pri Zelenom plese / Schronisko nad ZielonyChochołowskaChochołówChuda Przełęcz CiemniakČierna vodaCisowa SkałaCzarny Staw Gąsienicowy Czarny Staw nad Morskim Okiem Czerwienne - NabudzaCzerwona Przełęcz Czerwone WierchyCzerwony Staw w Dolinie PańszczycyDolina BiałegoDolina Białego (górne piętro)Dolina ku DziurzeDolina za BramkąDolina za Mnichem Dolinka pod Sedielkom / Dolinka LodowaDrygantDwoiśniakDzianiszEliaszówkaFolvarská poľana / Folwarska PolanaGáborov zadok / Dolina Zadnia GaborowaGalicowa Grapa Giewont Gładka PrzełęczGranatyGronikGrześGubałówkaHala GąsienicowaHarendaHlinská dolina, ústie / Dolina Hlińska wylotHolý vrch / Goły WierchHrebienok / Smokowieckie SiodełkoHutyIwaniacka PrzełęczJahňací štít / Jagnięcy SzczytJalovecká dolina, ústie / Dolina Jałowiecka wyloJamnícke sedlo / Jamnicka PrzełęczJamské pleso / Jamski StawJarząbczy Wierch Jaskinia MroźnaJaskinia MylnaJaskinia RaptawickaJaskinia Smocza Jama / Wąwóz KrakówJaszczurówkaJuráňova dolina / Dolina JuraniowaKalatówkiKasprowyKežmarská Biela voda, bus / Biała Woda KieżmarskKežmarské Žľaby / Kieżmarskie ŻłobyKiryKmeťov vodopád / Niżnia Niewcyrska SiklawaKondracka Przełęcz WyżniaKondratowaKończysty Wierch Kopa Kondracka Kopieniec Wielki Kôprovský štít / Koprowy WierchKopské sedlo / Przełęcz pod KopąKościelec Kovalčíkova poľanaKozia DolinkaKozia Przełęcz Krivánsky žľab / Krywański ŻlebKrywańKrzesanicaKrzyżneKuźniceLiliowy KarbLiptovský košiar / Liptowski KoszarLodowe ŹródłoLudźmierzLysá Poľana / Łysa PolanaMagura Witowska MaruszynaMatliary pri tenise / Matlary przy korcie tenisMonkova dolina / Dolina MąkowaMorskie OkoMurowanicaMyślenickie Turnie Nad Bielym Váhom / Nad Białym WagiemNad BytomNad Dlhým vodopádom / Nad Długim WodospademNad Žabím potokom / Nad Żabim Potokiem MięguszowNad Zrubami / Nad Tatrzańskimi ZrębamiNędzówkaNižná lúka / Niżnia ŁąkaNižná Velická poľana / Niżnia Wielicka PolanaNižné Hágy / Niżnie HagiNižné Temnosmrečinské pleso / Niżni CiemnosmreczNiżnia Kominiarska PolanaNosal Nosalowa Przełęcz Nowe BystreOlczyska PolanaOravice / OrawiceOrla PerćOrnak OrnakPalenica BiałczańskaPańszczycki PotokParichvost / ParzychwostPartizánska nemocnicaPięć StawówPlačlivô, rázcestie / Rohacz Płaczliwy rozdrożePod Furkotskou dolinou / Pod Doliną FurkotnąPod Holým vrchom / pod Gołym WierchemPod Hrubou kopou / Hruba Kopa (Baszta)Pod Klinom / Pod KlinemPod Lyscom / rozdroże pod ŁyścemPod Poľským hrebeňom / Pod Polskim GrzebieniemPod Predným zelenýmPod Slavkovským štítom / Pod Sławkowskim SzczytePod Smrekompod Suchą PrzehybąPod Suchým vrchom / Pod Suchym Wierchem BatyżowiPod Temnými smrečinami / Rozdroże w Ciemnych SmrPodbanskéPolana Biały PotokPolana HuciskaPolana PisanaPolana pod WołoszynemPolana Stoły Polana TrzydniówkaPolski GrzebieńPopradské Pleso, zast. / Popradzki StawPopradzki StawPoroninPredné Solisko / Skrajne SoliskoPrzełęcz Karb Przełęcz Kondracka Przełęcz Liliowe Przełęcz Mięguszowiecka pod Chłopkiem Przełęcz pod Kopą Kondracką Przełęcz Przysłop Miętusi Przełęcz w Grzybowcu przystanek PKS Dolina ChochołowskaPsia Trawka Pyszniańska PrzełęczRafaczańska GrapaRainerova chata / Rainerowa ChatkaRakoń Razcestie nad Matliarmi / Rozdroże nad MatlaramiRázcestie pod Bystrou / Rozdroże pod BystrąRázcestie pod Grúnikom / Rozdroże pod GronikiemRázcestie pod Muráňom / Rozdroże pod Muraniemrázcestie pod Tomanovou / rozdroże pod Doliną ToRázcestie v Smutnej doline / rozdroże w Dolinie Roháčske plesá / Rohackie StawyRomaRoztokaRówień Waksmundzka Rusinowa Polana Rysy RzeżuchySalatín / SalatynŠalviový prameň / Zimna StudniaSarnia Skała Sedielko / Lodowa Przełęczsedielko pod Umrlou / Przełęcz pod Umarłą KopkąSedlo Pálenica / Palenica JałowieckaSedlo pod Ostrvou / Przełęcz pod OsterwąSedlo Zábrať / Zabratowa PrzełęczSiklawaSiklawicaSivý vrch / Siwy WierchSiwa PolanaSiwa Przełęcz Skalnatá chata / Schronisko ŁomnickieSkalnaté pleso / Łomnicki StawSkrajny Granat Škutnastá poľanaSlavkovský štít / Sławkowski SzczytSmreczyński Staw Smutné sedlo / Smutna PrzełęczStanica Štart / Kolej linowa na Łomnicę stacja SStarorobociański Wierch Stary SmokowiecStrążyskaŠumivý prameň / HuczawaSymbolický cintorín, rázc. / Tatrzański CmentarzSzaflarySzczyrbskie JezioroSzeroki PiargSzpiglasowaszpital zakaźnyŚląski DomŚwinicaŚwinicka Przełęcz Tablica S.BronikowskiegoŤatliakova chata / Bufet RohackiTatranská Javorina / Jaworzyna TatrzańskaTatranská Kotlina / Tatrzańska KotlinaTatranská Lesná / Tatrzańska LeśnaTatranská Lomnica, Grand / Tatrzańska Łomnica HoTatranská Polianka / Tatrzańska PolankaTatranské Matliare / Tatrzańskie MatlaryTatranské Zruby / Tatrzańskie ZrębyTatrzańska ŁomnicaTéryho chata / Schronisko TeryegoTichá dolina horná časť / Dolina Cicha górna częTokarinyTomanowa PrzełęczToporowa CyrhlaTri studničky / Trzy Źródła (Trzy Studniczki)Trzydniowiański Wierch Vanička / WaniczkaVelický mostVeľká Svišťovka / Rakuska CzubaVeľké Biele pleso / Wielki Biały Stawvodopád Skok / Wodospad SkokVodopády Studeného potoka / Wodospady Zimnej WodVýchodná Vysoká / Mała WysokaVyšné Hágy / Wyżnie HagiVyšné Kôprovské sedlo / Wyżnia Koprowa PrzełęczWielka Polana w Dolinie Małej ŁąkiWierch Poroniec WitówWodogrzmoty MickiewiczaWołowiecWrota Chałubińskiego Wylot ku DziurzeWylot za BramkąWyżnia Brama ChochołowskaWyżnia Kira MiętusiaWyżnia Tomanowa PolanaZadná Látaná dolina / Dolina Zadnia ŁatanaZáhradkyZakopaneZakopane Hotel KasprowyZamkovského chata / Schronisko ZamkovskiegoZaworyZawracie ZawratZazadniaZąbZbojnícka chata / Schronisko ZbójnickieŽdiar Penzión Tatry / Zdziar Pensjonat TatryŽdiar Strednica / Zdziar Strednica ośrodek narciŽiarska chata / Schronisko ŻarskieŽiarska dolina, ústie / Dolina Żarska wylotŽiarske sedlo / Żarska PrzełęczZielony Staw Gąsienicowy Zuberec / ZuberzecZuberec Prte / Zuberzec PrteZverovka, rázcestie / Zwierówka rozdrożeŻleb Kulczyńskiego

W tym miejscu można zapoznać się z opisami szlaków, których celem lub początkiem jest Czarny Staw Gąsienicowy . Jeżeli chcesz zaplanować wycieczkę, to przejdź do opisu wybranego szlaku i wybierz znajdujący się tam przycisk 'Do kalkulatora szlaków'. Jeżeli poniżej nie znajdujesz interesujacego Cię szlaku, to przejdź do 'Kalkulatora szlaków' wybierając ten przycisk:
Kalkulator szlaków - Czarny Staw Gąsienicowy

Wybrane szlaki

1. Z Hali Gąsienicowej na Kościelec


Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)
Czas przejścia: 0 godz. 30 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:120 m | Śr. nachylenie:6.7% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 3.6 km/h
Przełęcz Karb (1853 m) Kościelec (2155 m)
Czas przejścia: 0 godz. 40 min. | Długość odcinka:1.0 km | Suma podejść:300 m | Śr. nachylenie:30.0% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 1.5 km/h
RAZEM - Czas przejścia:1 godz. 10 min. | Długość: 2.8 km | Suma podejść:420 m | Śr. nachylenie:15.0% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 2.4 km/h

2. Z Przełęczy Zawrat do schroniska Murowaniec - zejście z Orlej Perci na północ

Szlak do Schr. Murowaniec na Gąsienicowej. Szlak trudny, a w przypadku zalegania śniegu w górnej części szlaku bardzo niebezpieczny.
Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

Zawrat (2159 m) Kozia Dolinka (1788 m)
Czas przejścia: 0 godz. 50 min. | Długość odcinka:1.0 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:370 m | Śr. nachylenie w zejściu: 37.0% | Śr. prędkość: 1.2 km/h
Kozia Dolinka (1788 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)
Czas przejścia: 0 godz. 30 min. | Długość odcinka:1.7 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:170 m | Śr. nachylenie w zejściu: 10.0% | Śr. prędkość: 3.4 km/h
Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m)
Czas przejścia: 0 godz. 25 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:120 m | Śr. nachylenie w zejściu: 6.7% | Śr. prędkość: 4.3 km/h
RAZEM - Czas przejścia:1 godz. 45 min. | Długość: 4.5 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:660 m | Śr. nachylenie w zejściu: 14.7% | Śr. prędkość: 2.6 km/h

    3. Z Koziej Przełęczy do schroniska Murowaniec - zejście z Orlej Perci na północ

    szlak do Schr.Murowaniec na Gąsienicowej
    Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

    Kozia Przełęcz (2137 m) Kozia Dolinka (1788 m)
    Czas przejścia: 0 godz. 45 min. | Długość odcinka:1.2 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:350 m | Śr. nachylenie w zejściu: 29.2% | Śr. prędkość: 1.6 km/h
    Kozia Dolinka (1788 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)
    Czas przejścia: 0 godz. 30 min. | Długość odcinka:1.7 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:170 m | Śr. nachylenie w zejściu: 10.0% | Śr. prędkość: 3.4 km/h
    Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m)
    Czas przejścia: 0 godz. 25 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:120 m | Śr. nachylenie w zejściu: 6.7% | Śr. prędkość: 4.3 km/h
    RAZEM - Czas przejścia:1 godz. 40 min. | Długość: 4.7 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:640 m | Śr. nachylenie w zejściu: 13.6% | Śr. prędkość: 2.8 km/h

      4. Żlebem Kulczyńskiego do schroniska Murowaniec - zejście z Orlej Perci na północ

      szlak do Schr.Murowaniec na Gąsienicowej
      Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

      Żleb Kulczyńskiego (2150 m) Kozia Dolinka (1788 m)
      Czas przejścia: 0 godz. 50 min. | Długość odcinka:1.3 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:360 m | Śr. nachylenie w zejściu: 27.7% | Śr. prędkość: 1.6 km/h
      Kozia Dolinka (1788 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)
      Czas przejścia: 0 godz. 30 min. | Długość odcinka:1.7 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:170 m | Śr. nachylenie w zejściu: 10.0% | Śr. prędkość: 3.4 km/h
      Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m)
      Czas przejścia: 0 godz. 25 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:120 m | Śr. nachylenie w zejściu: 6.7% | Śr. prędkość: 4.3 km/h
      RAZEM - Czas przejścia:1 godz. 45 min. | Długość: 4.8 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:650 m | Śr. nachylenie w zejściu: 13.5% | Śr. prędkość: 2.7 km/h

        5. Z Zadniego Granatu do schroniska Murowaniec - zejście z Orlej Perci na północ

        szlak do Schr.Murowaniec na Gąsienicowej
        Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

        Zadni Granat (2240 m) Kozia Dolinka (1788 m)
        Czas przejścia: 1 godz. 00 min. | Długość odcinka:1.3 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:450 m | Śr. nachylenie w zejściu: 34.6% | Śr. prędkość: 1.3 km/h
        Kozia Dolinka (1788 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)
        Czas przejścia: 0 godz. 30 min. | Długość odcinka:1.7 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:170 m | Śr. nachylenie w zejściu: 10.0% | Śr. prędkość: 3.4 km/h
        Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m)
        Czas przejścia: 0 godz. 25 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:120 m | Śr. nachylenie w zejściu: 6.7% | Śr. prędkość: 4.3 km/h
        RAZEM - Czas przejścia:1 godz. 55 min. | Długość: 4.8 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:740 m | Śr. nachylenie w zejściu: 15.4% | Śr. prędkość: 2.5 km/h

          6. Z Skrajnego Granatu do schroniska Murowaniec - zejście z Orlej Perci na północ

          szlak do Schr.Murowaniec na Gąsienicowej
          Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

          Skrajny Granat (2226 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)
          Czas przejścia: 1 godz. 10 min. | Długość odcinka:2.2 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:600 m | Śr. nachylenie w zejściu: 27.3% | Śr. prędkość: 1.9 km/h
          Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m)
          Czas przejścia: 0 godz. 25 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:120 m | Śr. nachylenie w zejściu: 6.7% | Śr. prędkość: 4.3 km/h
          RAZEM - Czas przejścia:1 godz. 35 min. | Długość: 4.0 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:720 m | Śr. nachylenie w zejściu: 18.0% | Śr. prędkość: 2.5 km/h

            Wykaz wszystkich szlaków bezpośrednich

            Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

            1. Kozia Dolinka (1788 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)

            Czas przejścia: 0 godz. 30 min. | Długość odcinka:1.7 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:170 m | Śr. nachylenie w zejściu: 10.0% | Śr. prędkość: 3.4 km/h

            Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

            2. Przełęcz Karb (1853 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)

            Czas przejścia: 0 godz. 30 min. | Długość odcinka:1.2 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:230 m | Śr. nachylenie w zejściu: 19.2% | Śr. prędkość: 2.4 km/h

            Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

            3. Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)

            Czas przejścia: 0 godz. 30 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:120 m | Śr. nachylenie:6.7% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 3.6 km/h

            Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

            4. Skrajny Granat (2226 m) Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m)

            Czas przejścia: 1 godz. 10 min. | Długość odcinka:2.2 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:600 m | Śr. nachylenie w zejściu: 27.3% | Śr. prędkość: 1.9 km/h

            Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

            5. Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Kozia Dolinka (1788 m)

            Czas przejścia: 0 godz. 40 min. | Długość odcinka:1.7 km | Suma podejść:170 m | Śr. nachylenie:10.0% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 2.6 km/h

            Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

            6. Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Przełęcz Karb (1853 m)

            Czas przejścia: 0 godz. 40 min. | Długość odcinka:1.2 km | Suma podejść:230 m | Śr. nachylenie:19.2% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 1.8 km/h

            Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

            7. Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Schronisko PTTK na Hali Gąsienicowej (1500 m)

            Czas przejścia: 0 godz. 25 min. | Długość odcinka:1.8 km | Suma podejść:0 m | Śr. nachylenie:0.0% |Suma zejść:120 m | Śr. nachylenie w zejściu: 6.7% | Śr. prędkość: 4.3 km/h

            Zaznacz na mapie      Do kalkulatora szlaków

            8. Czarny Staw Gąsienicowy (1624 m) Skrajny Granat (2226 m)

            Czas przejścia: 1 godz. 35 min. | Długość odcinka:2.2 km | Suma podejść:600 m | Śr. nachylenie:27.3% |Suma zejść:0 m | Śr. nachylenie w zejściu: 0.0% | Śr. prędkość: 1.4 km/h

            Opisy wycieczek udostępnione przez użytkowników

            Użytkownicy portalu udostępniają opisy wycieczek, których celem lub punktem pośrednim jest Czarny Staw Gąsienicowy . Oto ciekawsze opisy.

            Od Nosala, przez Kościelec i Kasprowy, aż po Giewont - Shellu - 2014-07-05 21:43:24

            Autor: Shellu

            Opracowano: 2014-07-05 21:43:24

            Trasa: Murowanica Nosal Nosalowa Przełęcz Kuźnice Hala Gąsienicowa Czarny Staw Gąsienicowy Przełęcz Karb Kościelec Przełęcz Karb Zielony Staw Gąsienicowy Dwoiśniak Kasprowy Przełęcz pod Kopą Kondracką Kopa Kondracka Przełęcz Kondracka Kondracka Przełęcz Wyżnia Giewont Kondracka Przełęcz Wyżnia Przełęcz w Grzybowcu Strążyska Roma


            Z wycieczką (powrotem) w Tatry nosiłem się już od sporego czasu. Zawsze jednak brakowało decyzji. Bliżej z Katowic mam do Beskidu Śląskiego i tam najczęściej kierowały się moje kroki. Tym razem jednak powiedziałem, dość. Czas wrócić tam, gdzie jest najpiękniej. Po zaplanowaniu całej trasy udałem się w czwartek 26 czerwca do Zakopanego. Po krótkim spacerze i kwaterunku można było nabierać sił. Wieczorem mały rekonesans na dojście dość specyficzną trasą do szlaku zielonego, który miał być startem do przygody.

            Piątkową trasę zielonym szlakiem na Nosal rozpocząłem nie od samego początku, tylko dosłownie kawałeczek dalej. Zaczynałem bowiem z ulicy Jaszczurówka-Bory i ścieżką obok klasztoru Urszulanek dostałem się na zbocze góry pod las, skąd po przejściu nad wyciągami, ścieżką dotarłem właśnie do zielonego szlaku – dokładnie miejsca, gdzie zaczyna się strome podejście na Nosal.

            Na szlak wszedłem o godzinie 7.03 i od tej pory zaczęła się moja 15-godzinna wędrówka po Tatrach. Rozważałem wcześniej ominięcie Nosala i przez Kuźnice spokojne dojście do Hali Gąsienicowej, ale stwierdziłem, że dobra rozgrzewka na początek się przyda. Mam jednak trochę to do siebie, że spory wysiłek w godzinach wczesnoporannych powoduje u mnie lekkie zawroty głowy, dlatego mimo że żwawym krokiem, to kilka razy po drodze przystanąłem.

            Podejście od razu dość konkretne, trzeba się nieco wysilić. Piękna pogoda zachęcała do chodzenia. Na razie żywej duszy nie spotkałem, poza jednym człowiekiem schodzącym z Nosala, gdzieś w środku drogi. Drewniane i kamienne schodki powodują, że trzeba wysoko unosić nogi przy kolejnych krokach. Myślę, że ta góra jest idealna do treningów siłowych nóg. Wysiłek jest nie za długi, ale intensywny. Co jakiś czas patrząc w bok odsłaniała mi się panorama Tatr, coraz to wyższe partie. Po drodze kilka urwisk, niby niewysoka góra, ale lepiej do niektórych krawędzi się nie zbliżać. Ładne „rzeźbione” można powiedzieć skały, jedna z nich (jak wyczytałem) przypomina psa i rzeczywiście tak jest.

            Wejście na szczyt nie zajmuje mi „ustawowych” (czyli z drogowskazu) 55 minut, a zaledwie 35, mimo wspomnianych krótkich postojów. Ze szczytu rozpościera się piękna panorama na niektóre... dalsze cele mojej podróży. Co prawda Orla Perć tym razem celem nie była, ale jej fragmenty również świetnie było widać tego poranka widać.

            Po jakichś 10 minutach spędzonych na szczycie udałem się w dalszą drogę. Kontynuowałem trasę zielonym szlakiem w kierunku Nosalowej Przełęczy, a za nią aż do skrzyżowania z niebieskim szlakiem z Kuźnic. Ta droga przebiegła bardzo szybko, m.in. na odpoczynku po wejściu na Nosal. Gdy dotarłem do niebieskiego szklaku skierowałem się w stronę Hali Gąsienicowej. Tam też zobaczyłem pierwszych turystów podążających w tę samą stronę. Z czasem było ich coraz więcej. Podczas całej drogi można było zobaczyć różne tempo wchodzących osób, zależne pewnie zarówno od wieku, kondycji jak i... posiadania plecaka lub nie. Ja szedłem swoim równym tempem i trochę osób wyprzedziłem, ale też i kilka osób wyprzedziło mnie. Czasem mam wrażenie, że niektórzy w górach są na wyścigach. Owszem – dobrze jest mieć dobrą formę, ale nie o to, by wyprzedzać przecież chodzi.

            Droga jak wiadomo jest pod górę przez sporą część no i po kamieniach. Może nie są one jakoś uciążliwe, ale jednak trzeba patrzeć pod nogi. Najpierw las, potem droga przez Skupinów Upłaz, w końcu jesteśmy na Przełęczy Między Kopami, z których w każdą stronę roztaczają się piękne widoki, widać między innymi Giewont z bardzo nietypowej perspektywy, można też przyjrzeć się z daleka Kasprowemu. Wkrótce rozpoczyna się zejście na Halę Gąsienicową i tutaj odsłania się Orla Perć, a także m.in. Kościelec, który miał być jednym z kolejnych etapów wycieczki. Sama Hala również piękna, cudowna przyroda i – mimo sporej ilości turystów – poczucie spokoju.

            W schronisku Murowaniec zrobiłem sobie dłuższą – około 40-minutową przerwę – na bardziej obfite śniadanie niż to, które zjadłem przed wyjściem. Co prawda za trzy parówki i trzy kromki chleba trzeba zapłacić 15 złotych, ale nie ma sensu poskąpić kilku złotych, a potem umierać z głodu. Tak więc właściwy posiłek właśnie przyjąłem tam. Większość ludzi siedziała na zewnątrz, w środku było raptem kilkanaście osób. Po zjedzeniu jeszcze rzut oka na monitor z warunkami panującymi w kilku miejscach w Tatrach (z którejś ze stron internetowych). Patrzę – Kasprowy OK, można iść dalej.

            Z Murowańca udałem się nad Czarny Staw Gąsienicowy. Droga przebiegła szybko i sprawnie po kamiennych płytach. Oczom moim ukazywał się coraz bardziej Kościelec i... coraz bardziej mnie przerażał. Niewielka, ale wysoka, pionowa góra, która z tej perspektywy wydaje się bardzo trudna do wejścia. Zacząłem rozważać, na ile na wyższych partiach warunki mogą utrudniać wejście. Kościelec ma 2155 metrów n.p.m., a na jego zboczu można było widzieć duży płat śniegu. Nie znając do końca drogi wejścia na szczyt, obawiałem się, że właśnie w okolicach tego śniegu może znajdować się trasa szlaku.

            Widoki nad Czarnym Stawem przepiękne, okolice Zawratu i dalej Orlej Perci, no i właśnie Kościelec na pierwszym planie. Na Przełęcz Karb i tak miałem iść, więc jeszcze część drogi bez dyskusji była przede mną, ciągle miałem natomiast wątpliwości, czy udać się dalej czarnym szlakiem na szczyt, czy od razu odbić w kierunku Kasprowego. Zyskałbym na tym 2 godziny, ale przecież nie o czas tu chodzi. Droga na Karb w większości po sporych kamieniach, mocno pod górę – trzeba przyznać, że adrenalina niwelowała ubytek sił (albo raczej wzmagała te siły). Dodatkowo widok z góry na Czarny Staw i odbijające się w nim góry jest wspaniały. Doszedłszy na Mały Kościelec spotkałem turystę w mocno średnim wieku (pod sześćdziesiątkę) widać, że zaprawionego w górskich bojach. Spytałem, czy był na szczycie, odpowiedział, że teraz już by nie dał rady (głównie zejść, bo wejść jeszcze tak). Natomiast opowiedział, że był kilka razy w przeszłości. Gdy ja powiedziałem mu o swoich wątpliwościach, powiedział jedno zdanie - „ta góra to straszna franca, ale jak pan nie pójdzie, będzie pan żałował do końca życia”. To zdanie mnie przekonało i zapadła decyzja – idę. Oczywiście z rozsądkiem w głowie, że gdy gdzieś tam będzie za dużo wody na podejściach, skały i kamienie będą śliskie, nastąpi natychmiastowy odwrót. A cała góra można powiedzieć mocno „lśniła” w promieniach słonecznych, co sugerowało, że tej wilgoci jest tam sporo. Po chwili dotarłem do Przełęczy Karb i chwilę odpocząłem, aby nabrać sił. Na nieszczęście trafiłem na coś, czego bardzo nie lubię. Grupka młodych ludzi również tam odpoczywała i miała „super” temat. Rozmawiali o wypadkach w górach, o upadkach w przepaść i śmierci oraz roztrząsali dylematy związane ze śmiercią wspinaczy, alpinistów itd. w górach, o ich odpowiedzialności za rodziny... Temat zawsze ważny, ale przyznam, że będąc w górach takie gadki można sobie darować, bo tylko mogą obniżyć morale samych siebie i wszystkich dookoła. Owszem, odpowiedzialność jest bardzo ważna, ale tego typu dylematy niech pozostaną przed wyprawą – niech będą kwestią wyboru czy idę w góry czy nie. A jeśli zdecydowałem się iść, to po prostu należy to robić odpowiedzialnie, właśnie choćby z myślą o rodzinie, czyli nie porywać na rzeczy, które przerastają możliwości w danym momencie. Takie rozmowy, jakie usłyszałem, miały w sobie dużo z defetyzmu...

            Nie zważając jednak na to, po zapoznaniu się z ostrzeżeniem o „bardzo trudnym szlaku” rozpocząłem wędrówkę na Kościelec. Góra jest dość stroma, jednak dzięki zakosom nie odczuwa się tego tak bardzo. Podejście po kamieniach wymagało wysiłku, a od pewnego momentu trzeba było zacząć sobie pomagać rękami. Na górę próbowały się dostać także dziewczyny. W jednym miejscu, gdzie trzeba było już ewidentnie się wspiąć jedna z nich zapytała mnie, gdy już byłem na górze, czy dalej jest szlak. Odpowiedziałem, że tak, ale później już jej nie widziałem, co świadczyło o tym, że zrezygnowała. Elementów wspinaczkowych było kilka, podobnie jak sporych płaskich skał, po których też umiejętnie trzeba było jakoś przedostać się do góry. Mimo wszystko jednak wydaje się, że człowiek ze średnią kondycją i siłą oraz ogólnym rozgarnięciem (czyli umiejętnością skupienia się i odpowiedzialnością) powinien tę trasę przejść bez problemu. Przyznam, że miałem sporo szczęścia, że gdy wchodziłem do góry, było bardzo mało ludzi na trasie, a potem na szczycie, bo później schodząc była ich cała masa i minąłem pewnie z 20-30 osób. Ostatnie podejście również wymagało użycia rąk, ale za chwilę można było już znaleźć się na szczycie.

            Miejsce, z którego widać wszystkie stawy Gąsienicowe. Piękny widok na Świnicę i Orlą Perć. Widać Giewont i Kasprowy, czyli dalsze cele wędrówki. Widać schronisko w Murowańcu. Ilość śniegu na zboczach Tatr Wysokich widocznych z tej strony sugerowała, że z wyprawą na Orlą Perć na razie lepiej się wstrzymać (znaczy poczekać do lipca/sierpnia). Prawdopodobnie w „paru” miejscach pokrywa śnieżna byłaby mocno niebezpieczna, więc nie ma co porywać się z motyką na... śnieg. Ale za jakiś czas jak najbardziej. Porozmawiałem z osobami, które były na szczycie, odsłuchałem utworu „Zawrat” z filmu „Prowokator” (muzyka Michała Lorenca z tego filmu, kręconego w dużej mierze właśnie w Tatrach, idealnie pasuje). Co prawda w albumie jest także utwór „Kościelec”, ale on na ten moment jakoś nie był na topie w mojej głowie.

            Po odpoczynku i posileniu się ciastkami udałem się w drogę powrotną. Tu było nieco trudniej niż na wejściu, z wiadomego względu, czyli konieczności stawiania nóg i szukania punktu oparcia pod (za) sobą, czyli nie w pełni zasięgu wzroku. Dlatego wysiłek był nieco większy. Natomiast poza elementami wspinaczkowymi zejście też jest nieco zdradliwe, bo niektóre mniejsze kamienie mogą lekko wyślizgiwać się spod stóp i przyznam, że raz w niegroźnym miejscu wylądowałem na tyłku, mimo zachowywania sporej koncentracji. Tak jak pisałem, mijałem wiele osób i tylko się cieszyłem, że pojawiły się dopiero teraz. Po niedługim czasie znalazłem się ponownie na Przełęczy Karb. Gdy spojrzałem jeszcze raz za siebie, aby ujrzeć Kościelec z tą wchodzącą zygzakiem masą ludzi, miałem takie trochę skojarzenie z Wieżą Babel. Sam natomiast po chwili przerwy i rozmowie z napotkanymi na przełęczy osobami udałem się dalej. Teraz czas było dostać się na Kasprowy – najpierw drogą do Zielonego Stawu, potem skręcając żółtym szlakiem na wysokości Dwoiśniaka. Droga spokojna, trochę w dół i trochę po równi. Jako, że było już po 13.00, miałem za sobą ponad 6 godzin drogi. Fizycznego zmęczenia nie odczuwałem w ogóle, natomiast idąc cały czas nie pod górę, trochę mnie zaczęło nużyć. Droga po kamieniach była łatwa, gdzieniegdzie zalegały małe płaty śniegu, za to dużo więcej było ich na zboczu Świnicy i okolic. Co ciekawe jedna kobieta, która również była na Kościelcu i umawiała się z koleżanką będącą na Kasprowym, wybrała drogę „w lewo” na wysokości Zielonego Stawu, czyli czarnym szlakiem na Świnicką Przełęcz. Było tam sporo śniegu, tak więc ja się na to nie zdecydowałem. Przejście obok Zielonego Stawu Gąsienicowego – wzdłuż wybrzeża – jest bardzo klimatyczne. Po minięciu kilku stawów i stawików doszedłem do kolejki krzesełkowej (nieczynnej) i do wspomnianego żółtego szlaku. Szczyt Kasprowego wraz ze stacją nie wydawał się jakiś specjalnie odległy. W uszach dźwięczały mi jednak słowa jednego z turystów na Kościelcu, który pokazując świetnie widoczną z góry całą drogę na Kasprowy, że ona tylko wydaje się taka „w miarę łagodna”, a w rzeczywistości daje w kość...

            Przyznam, że to podejście było dla mnie najtrudniejsze podczas całego dnia. Niby na drogowskazie było napisane 50', ale ja szedłem 1h15'. Ciągle pod górę, może nie bardzo stromo (bardziej strome podejścia mamy choćby na taki Stożek czy Czantorię), ale jednak pod sporym kątem. Tutaj ta trasa plus już ponad 7 godzin marszu mimo powolnego, choć równego tempa, dawały znać o sobie. Najgorsze w takich sytuacjach jest to, że szczyt nie wydaje się przybliżać, co lekko frustruje. Po jakimś czasie co kilkadziesiąt kroków zacząłem przystawać na kilkadziesiąt sekund. Sporo ludzi schodziło ze szczytu. Ja wszedłem na niego w końcu przed 16.00. Szczerze mówiąc byłem dość głodny i liczyłem, że coś na górze uda się zjeść. Wcześniej szukałem w internecie informacji na temat gastronomii na Kasprowym, ale nie dotarłem do informacji o godzinach otwarcia, względnie zawieszenia okresowego działalności na czas remontu kolejki. Za szybą widziałem produkty, ale było zamknięte. Srogo się więc zawiodłem, na szczęście miałem jeszcze trochę jedzenia, ale takiego raczej niekonkretnego typu batoniki itd. - w plecaku. Kilkanaście osób, które były na szczycie siedziały przy budynku, ja poszedłem posiedzieć na to podwyższenie, gdzie są kamienie i można bardziej podziwiać widoki.

            Po posileniu się i dwudziestokilkuminutowym odpoczynku ruszyłem dalej. Tym razem celem był Giewont, a po drodze Kopa Kondracka, do której miałem dwie godziny drogi.

            Trasę w drugą stronę, najpierw przez Czerwone Wierchy, a potem aż do Kasprowego pokonałem 13 lat temu jeszcze będą w liceum. Teraz więc odcinek do Kopy Kondrackiej miałem okazję przejść w drugą stronę i była to pewnego rodzaju wycieczka sentymentalna. Droga jak wiadomo jest raczej spokojna, ale trzeba uważać idąc zboczem, bo ścieżka nie jest zbyt szeroka i w razie upadku można lekko się zsunąć... To tak łagodnie mówiąc. Tu jednak nastąpił dla mnie powrót do pełni sił i spokojnie mogłem iść dalej pokonując zejścia i wejścia, które jednak były dość łagodne. Po półtorej godziny dotarłem do Przełęczy pod Kopą Kondracką i szczerze mówiąc zbliżając się od kilkudziesięciu minut nie do końca byłem pewien czy góra bardziej odległa (Małołączniak) nie będzie moim pośrednim celem. Na szczęście nie. Podejście na Kopę Kondracką było też dość ostre, ale raczej krótkotrwałe. Mam taki swój sposób, który trochę zapobiega frustracji związanej z subiektywnym poczuciem braku zbliżania się do szczytu w odpowiednim tempie. Po prostu nie patrzeć cały czas na cel, tylko pod nogi i na najbliższe kilka metrów. W ten sposób robię jakieś 150 kroków, przystaję na chwilę, odpoczywam i wtedy mogę spojrzeć dalej – tak, wtedy ma się poczucie, że kawałek się przeszło. Mimo to na Kopę wszedłem bez problemu. Tam chwila odpoczynku po dwugodzinnej drodze, tradycyjnie kilka fotek i już czas na Giewont, który był teraz już na wyciągnięcie ręki. Trzeba powiedzieć, że idąc na odcinku Kasprowy Wierch – Kopa Kondracka, obracając się cały czas za siebie i obserwując Kasprowy z coraz dalszej odległości – robi bardzo ciekawe wrażenie – stacja na szczycie wygląda bardzo efektownie.

            Na drogowskazie do Giewontu z Kopy Kondrackiej jest godzina. Było już po 18, więc musiałem sobie dokładnie przemyśleć, jak to czasowo będzie wyglądało, żeby nie dopadł mnie zmierzch. Zakładałem, że ostatnie pół godziny drogi mógłbym pokonać już praktycznie po zmroku, gdyż wiedziałem, że odcinek z Polany Strążyska do końca szlaku jest szeroką ścieżką. Trzeba było jednak tak obliczyć czas, żeby do tej drogi zdążyć jeszcze za dobrej widoczności.

            Z tego powodu zacząłem rozważać, czy nie odpuścić wejścia na Giewont. Jednak ja, jak to ja, nie odpuściłem. Więcej niż przeciętna czasu zajęło mi dojście do Kondrackiej Przełęczy, a to z powodu kozic górskich, które na kilka minut zagrodziły mi drogę. Pierwsze już widziałem przy wejściu na Kasprowy, teraz kolejne pojawiły się centralnie na ścieżce. Nie były płochliwe, ale musiałem poczekać, aż same zejdą z drogi. W końcu dotarłem do przełęczy, gdzie spotkałem dwójkę turystów, którzy zeszli z Giewontu. Po krótkiej rozmowie udałem się w kierunku łańcuchów. Na rozwidleniu pomiędzy szlakiem zejściowym i wejściowym spotkałem ostatnie osoby na swojej drodze tego dnia. Były to dwie dziewczyny, które powiedziały, że na szczycie nie ma już nikogo. Pamiętając wejście na Giewont z wycieczki szkolnej, wiedziałem, że trudno nie będzie. Po kilkunastu minutach byłem już na górze. Piękne widoki już nie tylko na Tatry, ale także na Zakopane, Gubałówkę. To była godzina 19.30, więc mogłem podziwiać widoki o zachodzie słońca. Niestety z powodu upływającego czasu nie mogłem zabawić tam na dłużej, więc na szczycie byłem niecałe dziesięć minut, ale co się napatrzyłem to moje.

            Ogólnie w drodze na i z Giewontu napotykamy bardzo zdradliwe śliskie, „wypolerowane” kamienie. Naprawdę trzeba uważać, żeby nie zaliczyć upadku. Dlatego generalnie łańcuchy przy takim wejściu konieczne by nie były, właśnie gdyby nie te kamienie. Zejście odbyło się spokojnie i ok. 19.50 ruszyłem czerwonym szlakiem.

            Giewont ma to do siebie, że żeby na niego wejść od strony Zakopanego, trzeba go najpierw obejść. Mimo że nie jest to wysoki szczyt w kontekście innych w Tatrach, to jednak cała góra jest dla mnie jedną z najbardziej monumentalnych. Z Zakopanego widać ją w całości, a także gdy patrzy się z dołu na podejście – również można takie wrażenie odnieść.

            Udałem się więc w drogę powrotną. Czerwony szlak na zejściu jest trudny w tym sensie, że wymaga stałej koncentracji, gdyż nie tylko kamienie, ale także ziemia jest po prostu śliska. Wymaga to dość dużo wysiłku, a sama droga po tylu godzinach marszu jest dość żmudna. Rekompensowały to widoki o zachodzie słońca, co prawda Tatry Wysokie były już zasłonięte, ale pejzaże w kierunku Dolin Kościeliskiej, Chochołowskiej, a także wielu wielu dziesiątek kilometrów dalej – zapierały dech w piersiach. Na kontemplację jednak czasu już za bardzo nie miałem i tak schodziłem, schodziłem... Bardzo ciekawy moment to „Szczerbinka”, po której trzeba się trochę wspiąć. To urozmaicenie w czasie monotonnej drogi było jak zbawienie, nawet jeśli było „pod górę”. Niedługo za nią w końcu zaczął się las, czyli zapowiedź, że meta jest coraz bliżej. Ciągle co prawda były dość śliskie kamienie po drodze, ale było ich już trochę mniej. Do lasu wchodziłem, gdy zmierzchało, ale widoczność była jeszcze dobra. W końcu dotarłem do Przełęczy w Grzybowcu, gdzie do czerwonego szlaku dołączył czarny, prowadzący z Doliny Chochołowskiej. Teraz tylko miałem przed sobą kilkadziesiąt minut Grzybowiecką Doliną aż do Polany Strążyska. Droga przebiegła w spokojnym, równym tempie, ale mimo że wszystko w lesie, trzeba uważać, aby się nie pośliznąć, gdyż coraz większa liczba wilgoci ze strumyków i potoków sprawiała, że koncentracja musi być zachowana. W końcu dotarłem do Polany Strążyska, gdzie napotkałem przewidywaną szeroką ścieżkę. Było już prawie całkiem ciemno, ale to już nie miało większego znaczenia, bo kontury drogi było dobrze widać. Przede mną miało być jeszcze 35 minut drogi. Przyznam, że niespecjalnie chciało mi się już, aby droga ta się dłużyła, więc jakąś jedną trzecią po prostu... przebiegłem żwawym truchtem. Aż dziwne, że po tylu godzinach marszu bez problemu mogłem jeszcze podjąć się biegu – choć to chyba jednak przez większą część dnia pracowały inne partie mięśni.

            Tak więc po niecałych 30 minutach moim oczom ukazały się bardzo wyraźne światła. Ulica Strążyska (na której miałem nocleg) była już przede mną. Ostatnie kilkadziesiąt metrów i znalazłem się ma mecie szlaku. Do pensjonatu miałem jeszcze jakiś kilometr po asfalcie.

            Na szlak wszedłem o godzinie 7 rano, skończyłem o 22, czyli miałem za sobą 15 godzin drogi i jakieś 30 kilometrów. W jej trakcie zaliczyłem kilka postojów, pół godziny w Murowańcu, pół godziny na Kościelcu i Kasprowym. Do tego pomniejsze dziesięcio- lub kilkuminutowe na Nosalu, nad Czarnym Stawem, na Kopie Kondrackiej i na Giewoncie. Dodatkowo chwile postoju na zdjęcia czy w wyniku zmęczenia w drodze na Kasprowy.

            W góry nie chodziłem od lat, poza sporymi trasami w Beskidzie Śląskim rok i dwa lata temu. Teraz jednak zaprawa w postaci trasy Zawoja – Korbielów (przez Babią Górę), Wisła – Stożek – Czantoria – Ustroń, Korbielów – Milówka (przez Pilsko) i w końcu wycieczka na Skrzyczne, dały wystarczająco kondycji, aby wybrać się w całodniową wycieczkę w Tatry.

            Pogoda przez cały dzień była wspaniała, słonecznie, bez deszczu, ale też nie upalnie. Całość spowodowała, że apetyt na górskie wyprawy się zaostrzył i już myślę powoli, co dalej. Niech stopnieją śniegi na niektórych szlakach, a wtedy będziemy zdobywać kolejne góry.

            Michał Murzyn


            Kościelec i Świnica na szybko - zwirek75 - 2013-09-09 16:00:37

            Autor: zwirek75

            Opracowano: 2013-09-09 16:00:37

            Trasa: Murowanica Kuźnice Hala Gąsienicowa Czarny Staw Gąsienicowy Przełęcz Karb Kościelec Przełęcz Karb Zielony Staw Gąsienicowy Świnicka Przełęcz Świnica Świnicka Przełęcz Przełęcz Liliowe Dwoiśniak Hala Gąsienicowa Kuźnice Murowanica


            Nie wiedząc czemu nie byłem w lipcu ani razu w górach. Dodatkowo wypadł mi w lipcu tydzień urlopu, więc szansa na jakikolwiek wyjazd w góry mocno malała. Dodatkowo urlop miał być nad morzem, więc … no musiałem jechać w góry aby wytrzymać te parę dni w tak płaskim otoczeniu. Tak więc dzień przed wyjazdem na urlop udało mi się zebrać i korzystając z wolnego piątku wyjechać w Tatry. W sumie fajnie wyszło, w piątek byłem w Tatrach, w sobotę chodziłem po plaży mocząc stopy w Bałtyku. Jakkolwiek czasu miałem mało, chciałem jak najszybciej wrócić do Krakowa, przecież musiałem się przygotować do 700 km podróży po Polsce z rowerami na dachu …

            Pewnym problemem był wybór trasy. Chciałem się trochę wytyrać, zastanawiałem się nad przejście przez Kuźnice->Murowaniec->Zawrat->D5S->Krzyżne->Murowaniec->Kuźnice. Ale przypomniałem sobie, że nie byłem przecież jeszcze na Kościelcu. No więc pomyślałem sobie, że może zacznę od tego szczytu, a potem jeżeli zdążę czasowo i dam radę kondycyjnie, to wyskoczę jeszcze na Świnicę.

            Więcej:

            http://sevencoins.pl/blog/2013/07/19/koscielec-i-swinica-na-szybko/


            http://sevencoins.pl/blog/2013/07/19/koscielec-i-swinica-na-szybko/

            Z Palenicy Białczańskiej do Kuźnic przez Zawrat - stazbig - 2013-08-24 20:10:51

            Autor: stazbig

            Opracowano: 2013-08-24 20:10:51

            Trasa: Palenica Białczańska Wodogrzmoty Mickiewicza Morskie Oko Dolina za Mnichem Szpiglasowa Tablica S.Bronikowskiego Siklawa Pięć Stawów Siklawa Tablica S.Bronikowskiego Zawrat Kozia Dolinka Czarny Staw Gąsienicowy Hala Gąsienicowa Kuźnice


            W czwartek 22 sierpnia o 10:45 wyruszamy z Palenicy Białczańskiej. Nie dajemy zarobku wozakom i o 13:00 odpoczywamy nad Morskim Okiem. Szpiglasową Przełęcz  zdobywamy około 15:30 i ruszamy w drogę do Doliny Pięciu Stawów. Niestety niskie chmury nie pozwalaja nam nacieszyć widokami spragnionych oczu. Schronisko osiągamy o 18stej, po załatwieniu formalności meldunkowo- higienicznych wcinamy żurek, który nie przypomina naszego ale wszystkim smakuje. Po 20stej kończymy pierwszy dzień wspaniałej wyprawy. W piątek, słonecznym rankiem o 8:30 startujemy. Tym razem pogoda pozwala nam podziwiać piękno Doliny. Po dwóch godzinach robimy sobie zasłużona 10cio  minutową przerwę na Przełęczy Zawrat. Niestety po drugiej stronie grani rozciagają sie chmury i z podziwiania nici. Ale za to emocje zwiazane ze schodzenie w stronę Hali Gąsienicowej nie maja sobie równych. Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym stajemy o 13:30, chmury zaczynaja odsłaniać piekno. W Murowańcu o 14stej raczymy sie kwaśnicą i ruszamy na ostatni etap. 16:20 koniec wycieczki. Wynajmujemy busa i pędzimy, dumni z naszego osiągnięcia, do Hani w Koscielisku.

             


            Orla Perć (Żleb Kulczyńskiego - Granaty) - piechurek7@interia.p - 2012-09-21 17:21:17

            Autor: piechurek7@interia.p

            Opracowano: 2012-09-21 17:21:17

            Trasa: Kuźnice Hala Gąsienicowa Czarny Staw Gąsienicowy Kozia Dolinka Żleb Kulczyńskiego Granaty Skrajny Granat


            Sierpień 2010, Orla Perć (Granaty - Krzyżne): tragiczne warunki, walka o życie w starciu z burzą i piorunami, żleby zamieniające się w rwące wodospady --> Orla Perć (Granaty - Krzyżne)

            Sierpień 2011, Orla Perć (Zawrat - Kozi Wierch - Żleb Kulczyńskiego): pogoda o niebo lepsza niż przed rokiem, fantastyczna wspinaczka kilkunastometrowymi kominami przy użyciu ton żelastwa, drabina nad przepaścią, podciąganie na łańcuchach i uchwytach, dodatkowo piękne widoki z Koziego Wierchu --> Orla Perć (Zawrat - Kozi Wierch - Żleb Kulczyńskiego)

            Z powyższego jasno wynika, że ostatnim nieodkrytym fragmentem Orlej Perci pozostał kawałek od Żlebu Kulczyńskiego do Skrajnego Granatu. Nastał czas aby uzupełnić ten ubytek, a czy się udało o tym poniższym linku. 

            Ponadto jak zwykle nie zabraknie urzekających panoram z podpisanymi szczytami, a do tego żeby nie było tak monotonnie: mieszanka złożona ze śniegu, podartych portek a pod koniec przerażająca i mrożąca krew w żyłach historia pierwszego wypadku śmiertelnego na Orlej Perci. 

            Więcej szczegółów wraz z galerią kilkudziesięciu zdjęć znajdziecie pod poniższym linkiem:

            Tatry Wysokie: Orla Perć (Żleb Kulczyńskiego - Granaty)


            http://podrozniczeretrospekcje.blogspot.com/2012/07/orla-perc-zleb-kulczynskiego-granaty.html

            Z Palenicy Białczańskiej przez Szpiglasowy Wierch aż do Kuźnic - Averback - 2012-09-18 00:35:35

            Autor: Averback

            Opracowano: 2012-09-18 00:35:35

            Trasa: Palenica Białczańska Wodogrzmoty Mickiewicza Morskie Oko Dolina za Mnichem Szpiglasowa Tablica S.Bronikowskiego Zawrat Kozia Dolinka Czarny Staw Gąsienicowy Hala Gąsienicowa Kuźnice Murowanica


              Dzień nie zapowiadał się pięknie. Poranek przywitał nas deszczem i całą drogę z Krakowa do Zakopanego padało. Jednak Pani pogodynka zapowiadała deszcz tylko do godziny 10, także ufni w jej prognozy mimo wszystko zdecydowaliśmy się na przebycie tej trasy.

              Do Zakopanego dojechaliśmy około godziny 9. Tam po szybkich zakupach i zostawieniu samochodu na parkingu w pobliżu Kuźnic, wsiedliśmy do BUS'u, ktory zawiózł nas do punktu startowego naszej wycieczki - Palenicy Białczańskiej. Odcinek z Palenicy do Morskiego Oka pokanaliśmy szybko i bez większych przeszkód. Po spożyciu śniadania i krótkim odpoczynku swoje kroki skierowaliśmy w kierunku Szpiglasowego Wierchu. Trasa bardzo przyjemna, pomimo sporego podejścia szlak jest bardzo mądrze poprowadzony, także bez większego wysiłku pokonalismy ten odcinek, a na miejscu mogliśmy podziwiać panoramę zarówno Polskich, jak i Słowackich Tatr smiley(w międzyczasie przestało padać, choć i tak o 3h później niż zapowiadała pogodynka).  Po krótkim postoju kontynuowaliśmy naszą wycieczkę, schodząc z Szpiglasowego Wierchu do Doliny Pięciu Stawów Polskich, z której rozpoczeliśmy wspinaczkę na Zawrat. Na tym etapie trasa już trochę dawała się nam we znaki, ale widok na całą dolinę, wysuwanie się słońca zza chmur i nieoczekiwane spotkanie z kozicą dodawało nam motywacji na dalszą drogę. Na Zawracie oczywiście pamiątkowe zdjęcie i rozpoczeliśmy zejście do Czarnego Stawu Gąsienicowego. I właśnie na tym odcinku spotkała nas największa niespodzianka całej wyprawy, mianowicie po kilkunastu minutach schodzenia w dół, nastąpiło załamanie pogody i dopadł nas grad surprise. Na szczęście po ~20 min. przestało prać i zmarznięci dotarliśmy do Czarnego Stawu Gąsienicowego i samego Murowańca,
            z którego po długim popasie zeszliśmy do samochodu czekającego w Kuźnicach.

              Wyprawa jak najbardziej udana, co zobaczyliśmy i przeżylismy tylko nasze, stan osobowy pod koniec wycieczki równy stanowi osobowemu z początku wycieczki (4 osoby). Każdemu kto nie miał okazji iść tą trasą polecam. 


            https://www.facebook.com/media/set/?set=a.179863258737323.45932.100001409501739&type=3