Szlak czarny Wisła Czarne (skrzyż.) - Piłka

Opis i galeria zdjęć z czarnego Szlak czarny Wisła Czarne (skrzyż.) - Piłka szlaku Wisła Czarne (skrzyż.) (557 m) Piłka (786 m)
Wisła Czarne (skrzyż.) (557 m)
Początek szlaku w okolicy przystanku autobusowego PKS Wisła Czarne I. Drogą asfaltową wzdłuż potoku Czarnej Wisełki. Po około 3 km mijamy dochodzący z prawej skrót do schroniska na Stecówce. Dalej drogą do złączenia ze szlakiem czerwonym. Cały czas towarzyszy nam ścieżka przyrodnicza.
Piłka (786 m)
Długość odcinka: 4.9 km
Czas przejścia: 1.35 godz.   Suma podejść: 230 m    Śr. nachylenie: 4.7%    GOT: 7 pkt.

W przeciwnym kierunku:
Czas przejścia: 1.35 godz.    Suma podejść: 0 m    Śr. nachylenie: 0%    GOT: 5 pkt.
Adresy stron z opisami wycieczek obejmujących czarny szlak Wisła Czarne (skrzyż.) - Piłka
Udostępnione przez użytkowników opisy wycieczek obejmujące czarny szlak Wisła Czarne (skrzyż.) - Piłka

Dreptanie na Baranią.

Autor: jacoby

Opracowano: 2012-05-04 00:05:15

Trasa: Wisła Czarne (skrzyż.) Piłka Schronisko PTTK Przysłop Barania Góra Wisła-Czarne Biała Wisełka


W tym dniu trafiła nam się piękna pogoda,co sprzyja takim wycieczkom.Niestety początek trasy asfaltem jest dość nużący(pamiętam tę trasę jeszcze bez niego).Pomimo pięknej okolicy,chodzi się po nim nieciekawie.W górach pociągają nas przecież urocze ścieżki i leśne drogi.Na szczęście dalej było już tylko lepiej.Budynek schroniska Na Przysłopie chyba wszystkich jednakowo odrzuca,za to wieża widokowa na szczycie zapewnia nam wspaniałe widoki,których kiedyś nie było nam dane widzieć z powodu drzew.Zejście niebieskim szlakiem wzdłuż Białej Wisełki dostarcza niezapomnianych wrażeń,polecałbym jednak przejście nim w suchszych porach ze względu na spore ilości błota na niektórych odcinkach.


https://picasaweb.google.com/jacobinipaolo/BaraniaGora?authuser=0&feat=directlink

Szybki wypad na Baranią

Autor: RobertB.

Opracowano: 2012-07-30 12:08:56

Trasa: Wisła Czarne (skrzyż.) Piłka Schronisko PTTK Przysłop Barania Góra Schronisko PTTK Przysłop Piłka Wisła Czarne (skrzyż.)


No i stało się! Nadszedł długo wyczekiwany przeze mnie moment, jedziemy w góry, fakt, że nie na Babią Górę ana Baranią, ale w końcu to na "b" i to na "b" ))). Skok do auta i już po trzech godzinach wysiadamy w Wiśle Czarne. Jest godzina 17, czas ruszać, wreszcie po dwóch latach znowu wciągnę w płuca górskie powietrze i poczuję wokół siebie atmosferę gór. W końcu w górach jest wszystko co kocham - no prawie wszystko ))). Idziemy, czarny szlak asfaltową drogą lekko pod górę wzdłuż Czarnej Wisełki. W pewnym momencie Bożena stwierdziła, że buty są za ciężkie i lepiej jej się chodzi boso, musi więc ściągnąć buty! To zapoczątkowało bieg wydarzeń: - o jak przyjemnie, - jaki ciepły asfalt, - jaki piękny potok, - te kamienie pasują na stopnie do domu, - jaka cudowna woda, - a jaka zimna, - te kamienie są śliskie, srrrruuuuu!, - aaaaa jaka zimna woda!, - a jaka jestem mokra )))) Na szczęście zza chmur wyszło słońce i zaczęło robić się coraz cieplej. "Nic to!" jak mawiał Wołodyjowski do Basi. Podziwiając otaczającą nas przyrodę i rozmawiając o czymże jak nie o koniach ))), dochodzimy do czerwonego szlaku, który kieruje nas na stok w kierunki schroniska Przysłop. Buty na nogi i ten ślad mokrego "serca" na asfalcie... Idziemy pod górę coraz wyżej i wyżej ( jeśli można tu mówić w ogóle o wysokości), czas upływa na rozmowie i podziwianiu dawno nie oglądanych miejsc. Wreszcie do chodzimy do Izby Przyrodniczej i wyłania się przed nami schronisko. Jeśli ktoś miałby nadzieję zobaczyć typowo górskie schronisko, to niestety spotka go dość duże rozczarowanie - typowo "gierkowski" trzypiętrowy budynek. Cóż, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Wchodzimy na kawę i przy okazji kupujemy nową płytę "W górach jest wszystko co kocham" i po pół godzinnym postoju ruszamy dalej w kierunki Baraniej Góry. Droga przebiega spokojnie pośród licznych jagodowych krzaków. Wreszcie dochodzimy do ostatnie prostej, widać już wieżę widokową i..., rzeczywiście dawno mnie tu nie było - ostatnim razem wszędzie na stokach rosły drzewa, teraz na wschodnim stoku ich nie ma! Ale za to jaka panorama ))). Wchodzimy na wieże skąd rozciąga się dzisiaj niesamowity widok - wokół góry, góry i powoli zachodzące słońce - warto było! W oddali widać Królową Beskidów - Babią Górę, ech... Pora wracać i snuć następne plany. Po drodze w otaczającej nasz szarówce długie rozmowy i widok spadającej gwiazdy - bezcenne. Wreszcie dochodzimy do parkingu gdzie zostało auto, jest 22:30, jeszcze tylko trzy godziny do domu, ale warto było!