Z Wołowca na Raczkową Przełęcz Liptowską Granią - Z Wołowca na Raczkową Przełęcz. Obfitujący w piękne widoki szlak główną granią Tatr Zachodnich.
Liliowy Karb (1932 m) Starorobociański Wierch (2176 m)

Długość odcinka: 1.0 km
Czas przejścia: 0.40 godz.    Suma podejść: 220 m    Śr. nachylenie: 22%    GOT: 3 pkt.
W przeciwnym kierunku:
Czas przejścia: 0.40 godz.    Suma podejść: 20 m    Śr. nachylenie: 2%    GOT: 1 pkt.

    Opisy wycieczek udostępnione przez użytkowników

    Pętla z Chochołowskiej

    Autor: KrzysiekWRC

    Opracowano: 2013-07-29 12:04:47

    Trasa: Polana Huciska Wyżnia Brama Chochołowska Siwa Przełęcz Liliowy Karb Starorobociański Wierch Kończysty Wierch Jarząbczy Wierch Wołowiec Zawracie Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej Polana Trzydniówka Wyżnia Brama Chochołowska Polana Huciska


    Było ciężko ale dałem radę. Tym samym mała srebrna GOT zdobyta :)
    Dystans: 22,7km. Suma podejść: 1701m. Deniwelacja 1187m. Czas przejścia: 5:33h (netto).


    Nauka szacunku dzięki Starorobociańskiemu

    Autor: Averback

    Opracowano: 2013-10-19 19:06:47

    Trasa: Siwa Polana Polana Huciska Wyżnia Brama Chochołowska Iwaniacka Przełęcz Ornak Siwa Przełęcz Liliowy Karb Starorobociański Wierch Kończysty Wierch Trzydniowiański Wierch Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej Polana Trzydniówka Wyżnia Brama Chochołowska Polana Huciska Siwa Polana


    Wycieczkę jak zawsze rozpoczęliśmy wyjazdem z Krakowa o godzinie 6 rano ;) Poranna mżawka na szczęście trzymała się tylko granic administracyjnych Krakowa, bo Beskid Wyspowy przywitał nas pięknym wschodem słońca.

    Po zostawieniu samochodu na parkingu w Siwej Polanie i wykupieniu biletów byliśmy gotowi na zmierzenie się z zaplonowaną przez nas trasą, czyli: Siwa Polana - Iwaniacka przełęcz - Ornak - Starorobociański Wierch - Kończysty i Trzydniowiański Wierch - Schr. w Dolinie Chochołowskiej - Siwa Polana i powrót do Krakowa.

    Drogę z Siwej Polany do Wyżniej Bramy Chochołowskiej opiszę jednym słowem: asfalt. Natomiast dalsza część szlaku to już czysta przyjemność, no może poza stromym odcinkiem tuż przed Iwanicką Przełęczą, ale to są uroki gór ;) Na tym odcinku zdziwiła nas tylko panująca wokół nas pustka po wycince/wiatrołomach. Dawno nie szedłem tym szlakiem i po prostu innaczej go zapamiętałem.

    Na samym Ornaku, krótka chwila zadumy nad jesiennym krajobrazem Tatr Zachodnich i kolejne zdziwienie, tym razem wywołane brakiem śniegu na dwutysięcznikach Zachodnich Tatr, kiedy to szczyty Tatr Wysokich wyraźnie były oblodzone. Po krótkim posiłku ruszyliśmy w kierunku Starorobociańskiego Wierchu. Pomimo słonecznej pogody, wiatr nie odpuszczał i w drodze na sam szczyt musieliśmy się mocno trzymać siebie, by nie zwiało nas ze szlaku. Jednak rozpościerające się przed nami panoramy i satysfakcja ze zdobycia kolejnego dwutysięcznika wynagrodziła nasz trud!

    Po kolejnym krótkim postoju skierowaliśmy swoje kroki w stronę Kończystego, a następnie Trzydniowiańskiego Wierchu. Po serii zdjęć, coraz bardziej spragnieni ciepłego posiłku, czym prędzej ruszyliśmy w dół, do schroniska. Po całym dniu wędrówki, talerz ciepłej zupy jest niezastąpiony! Ze schroniska z bólem zebraliśmy się i doczłapaliśmy koło godziny 19:30 na parking w Siwej Polanie, z skąd wróciliśmy do Krakowa.

    Zdjęcia z wycieczki można znaleźć w podanym niżej linku.


    https://plus.google.com/u/0/photos/102563134065018947950/albums/5935443227008309985?ie=UTF-8&hl=pl

    Dolina Chochołowska - Klin - Ornak - Dolina Kościeliska

    Autor: Szysza

    Opracowano: 2015-09-01 22:38:47

    Trasa: przystanek PKS Dolina Chochołowska Siwa Polana Polana Huciska Wyżnia Brama Chochołowska Siwa Przełęcz Liliowy Karb Starorobociański Wierch Liliowy Karb Siwa Przełęcz Ornak Iwaniacka Przełęcz Schronisko PTTK na Hali Ornak Polana Pisana Lodowe Źródło Wyżnia Kira Miętusia Kiry


    Niebo było nieskazitelne od samego świtu do powrotu wieczornym autokarem. Wszystkie widoki więc były w najlepszym możliwym wydaniu, tylko aż dało się zauważyć suszę w tym roku. Wszystkie stawiki, które są po stroach słowackiej i polskiej, jak i potoki (które z reguły płyną w miejscach przez siebie wyznaczonych) były wyschnięte na wiór. Tym niemniej, pogoda tego dnia była jedną z najlepszych, jakie mnie na szlaku spotkały.